Akwarium – Suworow – recenzja

Wszystko zaczęło się od mojej kariery czołgisty na Węgrzech to tam oblepiony smarem T-72, wypełniony powietrzem i spalinami turbiny gazowej pokonywałem kilometry, w ciszy przerywanej jedynie odgłosem budzącego się za moimi plecami silnika. To tam po raz pierwszy poczułem moc, którą daje miłość do zdobywania, to tam po raz pierwszy zrozumiałem co znaczy zew krwi. I kiedy czułem się szczęśliwy, bo moje żyły zamiast krwi wypełniał rozkaz – zdobywaj! Wtedy w moje życie wtargnęło z całą mocą Państwo ZSRR, które chciało bym był kimś innym, bym przestał kochać wszystko co do tej pory sprawiało, że chciało mi się żyć. Nie miałem nic po za wojskiem.

Poznałem Pułkownika Krawcowa, który postanowił mnie bez mojej zgody, bez pytania zabrać ze sobą i zrobić ze mnie szpiega. Myślałem, że będę palił cygara, jeździł modnymi samochodami i podrywał stewardessy w liniowych samolotach British Airways. Zamiast tego miałem stać się najmniej wyróżniającym z tłumu szarakiem, który jeździ metrem, by gubić pościgi a do tego ma totalny zakaz werbowania kobiet. Nauczyłem się tego wszystkiego między innymi w szkole specnazu gdzie wyrzucano mnie z pędzącego samochodu, zrzucano na spadochronie za liniami wroga i poddawano nielicznym torturom jakie przydarzają się podczas przesłuchań.

P.S. A jeżeli nie chcesz czytać to poniżej zostawiam link do pełnometrażowego filmu. Mniej technik szpiegowskich i podobno gorszy od książki.

Autor

Piotr Marszałkowski

Blog archiwalny, nie będzie rozwijany. Zapraszam na https://ux.marszalkowski.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *