Panika – zwierzęcy lęk który kryje się w każdym z nas

Wyobraź sobie, że jesteś na dużej imprezie, gdzie muzykę czuć w brzuchu, a wypite piwo w żyłach. Jedyne co Cię w tym momencie interesuje to rozmowy z przyjaciółmi do białego rana oraz taniec do upadłego. Akurat stoisz pod jedną ze ścian ściskając w rękach plastikowy kubek ulubionego piwa. Niedaleko od siebie słyszysz okrzyk. To nic wyjątkowego w takim miejsce jak to, nie zwracasz na to uwagi. To właśnie ten okrzyk zmieni zabawę w dramat. Tak się składa, że ten okrzyk trafił na podatny grunt, ponieważ kilka osób niespokojnie zaczęło iść szybciej do wyjścia. To zapoczątkowało efekt kuli śnieżnej. Bezwładna masa kilkudziesięciu osób, by za moment zmienić się w kilkaset. Najpierw szybko idąc by za moment panicznie biec do wyjścia. Finalnie tylko kilka osób zna źródło tej fali, ale wszyscy pod wpływem emocji roznoszących się w tłumie, jak ogień w składzie fajerwerków biegną  jak oszaleli do wyjścia.

Ten zwierzęcy lęk to normalny mechanizm, atawizm który ma nas chronić. Mechanizm potęgowany zamkniętym pomieszczeniem, ściskiem, hałasem powoduje, że lęk zdaje się namacalny. Lęk jest tak silny, że ratownicy medyczny oraz ochrona zabezpieczająca tego typu imprezy potrafi mu ulec. Ludzie tracą rozsądek i bardziej przypominają zwierzęta. Gdy do tego dołożymy „wąskie gardło” czyli mały korytarz, wąską bramkę do wyjścia jak mieliśmy to w Bydgoskim uniwersytecie czy jak podczas pielgrzymki do Mekki to otrzymujemy przepis na katastrofę. Zaczynają ginąć ludzie, stratowani i ściśnięci do granic wytrzymałości. Jak w Mekce gdzie ostatnio zginęło stratowanych 717 osób!

Jak bronić się przed paniką?

To nie takie łatwe bo w przedstawionej powyżej historii bardzo trudno jest zachować się racjonalnie. Warto w takiej sytuacji przypomnieć sobie moment wysiadania z zatłoczonego samolotu. Ludzie zazwyczaj wstają z siedzeń kilkanaście-dziesiąt minut przed otwarciem drzwi wyjściowych. Zupełnie bezwładnie, bez sensu. Nie ma sensu iść za tłumem i wstawać ponieważ zrobi się ścisk i zator.

W sytuacji zagrożenia warto racjonalnie zastanowić się czy nie ma alternatywnych wyjść. Jeżeli nie ma, powinniśmy uspokoić naszych najbliższych. Stworzyć grupę spokojnych ludzi, która będzie oddziaływała swoją postawą na tłum. Taka spokojna grupa może przeważyć szalę paniki w decydującym momencie i uratować ludzkie życie.

Staraj się wpływać na znajomych oraz najbliższych. Wybieraj osoby, które stoją „na rozdrożu” nie wiedzą jak się zachować. W takich sytuacjach twoje trzewia będą krzyczały ze strachu ale najważniejsze to zachowaj zewnętrzny spokój i myśl racjonalnie. Za moment otrzeźwiejesz. Jeżeli zidentyfikujesz osoby, które krzyczą i panikują postaraj się je uspokoić, to one będą potęgowały strach i wywoływały panikę. Silniejsza emocja zawsze przeważa, dlatego zachowuj stoicki spokój.

Czy da się uniknąć Paniki?

Można zmniejszać ryzyko. Otwarte przestrzenie zawsze lepiej wpływają niż zamknięte. Dobrze opisane drożne drogi ewakuacji pozwolą uniknąć ofiar. Dobrze przeszkoleni ratownicy będą w stanie zawczasu zdusić w zarodku panikę i lęk. Ostrzeżenia o nadciągającej burzy czy awarii zasilania zawczasu przygotują ludzi na takie sytuacje. Jednak nigdy nie da się zapobiec tego typu wydarzeniom w 100%. W Bydgoszczy zawiodło wszystko. Organizacja, informacja oraz zespół zabezpieczający.

Relacja Pana Wojciecha

[sc:formularz-dolny ]

Dlaczego Francuzi i Niemcy przyłączają się do ISIS?

Kolejne obrazki terrorystów z Państwa Islamskiego obiegają świat. Obcięte głowy? Proszę bardzo. Zakopane żywcem kobiety? Nic prostszego. Dzieci wysadzające się w tłumie niewiernych? Oczywiście. Nie zapominają o dodaniu do tego wszystkiego okrzyku Allah akbar, pamiętaj o emocjonalnym zabarwieniu tego okrzyku, ma brzmieć jakbyś wygrał szóstkę w Totolotka. Nie ma wątpliwości, że twór nazywany Państwem Islamskim jest bytem, z którym ludzkość rozstała by się z przyjemnością, w tempie rozchodzącej się eksplozji termojądrowej na ternie bliskiego wschodu. Niestety sytuacja tam to istny przekładaniec, tłuką się wszyscy ze wszystkimi. Na dzień dzisiejszy nie wiadomo kto jest tam tym dobrym. Mało tego, setki Francuzów, Niemców, Amerykanów Szwedów, a nawet kilkunastu Polaków, zasilają szeregi tego chorego tworu. Co się dzieje w głowach tych ludzi, że nagle wpadają na genialny pomysł, dołączenia do bandy zwyrodnialców?

Masowe mordy to stary wynalazek

Cofnijmy się najpierw odrobinę w przeszłość. Dla wszystkich, którzy sądzą, że działania tego typu to coś nowego w dziejach świata muszę rozczarować, to stara jak świat taktyka – wojna totalna. Aleksander Macedoński świetnie zdawał sobie sprawę, że nic nie działa tak na morale przeciwników jak przerażenie. Strach przed swoją armią potęgował za pomocą masowych mordów i wymyślnych rzezi, z których celowo oszczędzał jednostki, których celem było rozniesienie takiej wieści niczym dżuma. Ale to było dawno, co? Przenieśmy się w takim razie do 1948 roku. Miesiąc przed proklamowaniem niepodległości, Izraelskie bojówki Irgun i Lehi spacyfikowało Palestyńską wioskę Dajr Jassin. Napastnicy zajmowali dom po domu, wrzucając do nich granaty ręczne i strzelając do wszystkich: kobiet, starców, dzieci. Rozstrzelano też na skraju wsi ponad 80 mężczyzn wziętych do niewoli. Celem było wzbudzenie przerażenia wśród ludności arabskiej stawiającej opór powstającemu państwu Izrael.

Dlaczego ludzie przyłączają się do zbrodniarzy?

W 1951 Eric Hoffer opublikował książkę The True Believer, która stara się zrozumieć i znaleźć przyczyny powstawania masowych ruchów społecznych. Hoffer w swojej publikacji zdradza, że największym motywatorem przyciągających ludzi do tego typu ruchów społecznych jest nadzieja. W przypadku ISIS może to być nadzieja, na sukces, nowe życie, władzę, kobiety czy bogactwo. Szczególnie narażone na tego typu komunikaty są osoby, które nie potrafią się odnaleźć w dotychczasowym otoczeniu, którym jest trudno się dostosować. Hoffer uznał, za podatne osoby z marginesu społecznego, zdesperowane, wykluczone w jakiś sposób (fizycznie czy społecznie) ponieważ przynależność do jakiejś społeczności jest dla człowieka bardzo istotna. 

Jednakże najbardziej niebezpiecznym jest fakt, że takie masowe ruchy przyciągają psychopatyczne osobowości, które są skłonne do najgorszych czynów. Okazuje się, że ruchy religijne takie jak ISIS potrzebują takich jednostek, ponieważ ich główną strategią jest wojna totalna, a mordowanie bezbronnych ludzi czy obcinanie im maczetą głowy nie należy do najłatwiejszych rzeczy dla zwykłego człowieka.

Mimo, że psychopaci niczym nie różnią się od nas, na pierwszy rzut oka, to nie są tacy jak ja czy Ty. Spełnieniem psychopaty samym w sobie może być kontrola oraz dominacja, co sprawia, że czuje się stabilnie oraz bezpiecznie. Ruchy masowe oparte na religii odrzucające etykę, nadzór oraz prawo są idealnym zbiorowiskiem, w którym może się ukryć by realizować bez skrępowania swoje cele za pomocą mordów, tortur, gwałtów itp. Co ciekawe jednostka dopuszczająca się takich zbrodni jest oceniana jako bardziej wartościowsza. Jej status w organizacji rośnie, jako osoby która całkowicie poświęca się sprawie. Tak też było w przypadku Stalina, Eichmann, Pol Pota czy Teda Bundiego. Czym byli bardziej bezwzględni, tym ich status w organizacji rósł.

ISIS to tygiel różnych typów osobowości, niewielki odsetek tych zbiorowości to kryminaliści, a jeszcze mniejszy psychopaci. Jednakże to właśnie oni będą wpływać i sterować tego typu ruchami, ponieważ będą uznawani za najbardziej poświęconych sprawie, a co za tym idzie będą wzorem dla innych członków. To sprawia, że jeżeli nie zostaną na czas powstrzymani, spirala przemocy będzie się rozwijała do skali jaką mogliśmy obserwować w nazistowskich Niemczech.

[sc:formularz-dolny ]

Jak noworodki widzą ludzi oraz ich ekspresje mimiczne?

Naukowcy w Szwecji i Norwegii, postanowili przetrzeć szlak odpowiadając sobie na pytanie – jak nasze symulowane ekspresje mimiczne są widziane przez noworodka? To że noworodki mają problem z odróżnianiem kolorów oraz mają niską ostrość wzroku to żadna tajemnica oznajmia dr Svein Magnussen, emerytowany profesor psychologii na Uniwersytecie w Oslo. Dzięki odkryciu naukowców ze Skandynawii już znamy odpowiedź. Noworodki są w stanie dostrzec nasze twarze oraz potrafią dostrzec różnice pomiędzy ekspresjami mimicznymi.

Okazało się, że wcześniejsze badania nie przewidywały, że ostrość wzroku noworodka jest bardzo ograniczona. Ostrość wzroku maleństwa jest dobra do odległości średnio 30 cm, to wystarczająca odległość by dostrzec twarz karmiącej niemowlę matkę. Powyżej tej odległości obraz bardzo się rozmywa. Aby było ciekawiej dzieci rozpoznają różne emocje z różnej odległości np. gniew był dostrzegany z dalszej odległości niż zadowolenie.  Do tej odległości dziecko jest w stanie dostrzec poszczególne emocje. Ale czy potrafi na nie reagować oraz je naśladować? Tego nie wiemy. Wiemy, że dziecko już w brzuchu matki uruchamia partie mięśni naśladując podstawowe ekspresje mimiczne.

NEWBORN-BABY-SEES-570

Tak na koniec zastanawia mnie jedna kwestia, skoro dziecko nie widzi ostro średnio powyżej 30 cm, to czy matki karmiące od urodzenia dziecko butelką, odbierają jakiś element wspólnej więzi? Jakiegoś istotnego bodźca (regularne karmienie)?

Źródło: Simulating newborn face perception Olov von Hofsten; Claes von Hofsten; Unni Sulutvedt; Bruno Laeng; Tim Brennen; Svein Magnussen

[sc:formularz-dolny ]

Czy Twój związek przetrwa? 5 naukowych wskazówek

Kolejny portal, kolejna specjalistka na temat związków wyprała mi mózg. Płacenie ludziom za „rady” które mają poparcie naukowe kolektywu gospodyń wiejskich nie jest do końca wiarygodnym medium, dlatego postanowiłem zebrać, kilka wskazówek dla Pań oraz Panów, które pomogą odpowiedzieć na pytanie czy ta osoba to dobry materiał na dłuższy związek. Ale te wskazówki, to nie są wiadomości typu moja koleżanka…. moja babcia mówiła …… tylko zebrane naukowe wzorce, które pomogą Wam odpowiedzieć na pytanie czy to ten moment. Wraz z podaniem źródeł, tak abyście sami mogli zweryfikować.

1. Czy jesteście do siebie podobni?

Wiele ekspertów mówi różnice się przyciągają i to prawda ….. na krótką metę. Ten wzorzec jest idealnym remedium na krótkie, związki, które nie wchodzą w fazę relacji długoterminowej. Związki charakteryzujące się wysokim zaangażowaniem mają tendencję do zbliżania do siebie ludzi, co jest dużo łatwiejsze wobec ludzi, którzy są podobni. Jednak nie podobni w kontekście ubioru czy ulubionych filmów ale cech charakteru. Odpowiedz sobie na pytanie czy Ty i Twój partner macie podobne plany na przyszłość? Czy jesteście otwarci w podobnym stopniu? Czy potraficie oboje rozmawiać na wszystkie tematy? Czy macie podobne wartości? Gdy po 3 latach ogień przygaśnie to właśnie podobne charaktery będą cementować Wasz związek.

Amodio, D. M., & Showers, C. J. (2005). ‘Similarity breeds liking’ revisited: the moderating role of commitment. Journal of Social and Personal Relationships, 22(6), 817-836.

2. Czy podobają Ci się znajomi Twojego partnera?

Jeżeli myślicie o relacji długoterminowej to wasz krąg socjalny będzie miał na niego wpływ, no chyba, że planujecie mieszkać w szafie. Znajomi czy rodzina, którzy nie akceptują Waszego związku będą podkopywać Waszą relację. A tym samym możecie być postawieni przed wyborem, który nie powinien się pojawić rodzina/znajomi czy mój partner, może się okazać, że z czegoś będzie trzeba zrezygnować. Dlatego ważna jest wasza elastyczność i otwartość na przyjaciół oraz rodzinę.

Felmlee, D. H. (2001). No couple is an island: A social networkperspective on dyadic stability. Social Forces, 79(4), 1259-1287.

3.  Czy Twój partner wciąż interesuje się innymi?

Poznajecie się, wybucha zaangażowanie, które przeradza się w intymność. Jeżeli po tym okresie Wy lub Wasz partner nadal interesuje się innymi alternatywami lub to Wy czujecie potrzebę poznawania innych potencjalnych partnerów wtedy może być to sygnał, że to nie to. Okazuje się, że osoby, które angażują się w związek poświęcają partnerowi na początkowym etapie relacji bardzo dużo uwagi, co przesłania mu inne osoby.

Jonason, P. K., & Buss, D. M. (2012). Avoiding entangling commitments: Tactics for implementing a short-term mating strategy. Personality and Individual Differences, 52(5), 606-610.

4. Czy boisz się bycia w samotności?

Jeżeli spotkasz partnera, który boi się samotności, to jego sygnały zaangażowania mogą być fałszywe. Osoby, które narkotycznie potrzebują związku są nauczone w jaki sposób się zachowywać, by wywoływać w partnerze potrzebę związku, jednocześnie same nie będąc zaangażowane. Jeżeli zauważasz ogromne parcie na związek powinieneś się szczerze zastanowić, czy chodzi o Ciebie, czy tylko o zasypanie dziury zwanej samotnością. A jeżeli to Ty poszukujesz panicznie związku to może warto się zastanowić czy jesteś tak mało wartościowy/wartościowa, by rzucać się na pierwszego lepszego/lepszą?

Maner, J. K., Gailliot, M. T., & Miller, S. L. (2009). The implicit cognition of relationship maintenance: Inattention to attractive alternatives. Journal of Experimental Social Psychology, 45(1), 174-179.

5. Jak Twój partner reaguje na większe zaangażowanie?

Osoby, które interesuje jedynie przelotny związek posiadają wiele taktyk, w jaki sposób manewrować w takim związku, by uniknąć zaangażowania. Mogą nie odpowiadać na Wasze wiadomości, unikać intymności (nie mówię o seksie) ale o bliskości np. podczas oglądania filmu czy podczas rozmów do późnej nocy. Ponadto jak dochodzi do tego opór przed poznawaniem przyjaciół oraz rodziny możemy być niemal pewni, że nie będzie to trwało już za długo. Osoby unikające zaangażowania mogą posuwać się do ranienia by dać nam to do zrozumienia. Odpowiedz sobie na pytanie czy Twój nowy partner tak się właśnie zachowuje?

Spielmann, S. S., MacDonald, G., Maxwell, J. A., Joel, S., Peragine, D., Muise, A., & Impett, E. A. (2013). Settling for less out of fear of being single. Journal of personality and social psychology, 105(6), 1049-1073.

W skrócie

Przepis na Twojego idealne partnera to: posiada podobny do Ciebie charakter i podobną perspektywę patrzenia na świat. Nie boi się panicznie Twojej rodziny oraz znajomych. Skupia na Tobie większość uwagi i nie flirtuje w klubach z innymi partnerami. Nie należy do ludzi, którzy panicznie boją się samotności, a ponadto lubi romantyczne kolacje i Twoją bliskość.

P.S. Nie traktujcie tego jak biblii ale cierpliwie obserwujcie partnera, to najważniejsza inwestycja w waszym życiu.

[sc:formularz-dolny ]

Przegapiłem najważniejszy moment w życiu

Złapałem się po raz kolejny na tym, że mam serce zimne jak lody Algidy. Po raz kolejny utraciłem kawałek tego czegoś zwanego szczęściem. Kiedy mieszkałem z rodzicami i rodzeństwem w 38 metrowym mieszkaniu na Gdańskim blokowisku, nie marzyłem o niczym więcej niż o własnym kącie, ze swoim komputerem, wieżą stereo i niczym więcej. A gdy to już miałem i trochę ponadto, nawet tego nie zauważyłem. Nie zauważyłem, że jest mnie stać na tyle ile moich rodziców nigdy nie było.

Marzyłem by przeprowadzić w pełni swoje szkolenie, przebiec 20 kilometrów, zrobić prawo jazdy, zakochać się bez pamięci, latać samolotem do Warszawy zamiast jeździć koleją, zobaczyć dzieci mojego rodzeństwa, poczuć, że moi rodzice są szczęśliwi tak bez granic. I kiedy to wszystko nadeszło nawet tego nie zauważyłem. Nie zdążyłem się ogrzać serca w cieple tych chwil, nawet przez krótki moment. Nie potrafiłem się zatrzymać i zrozumieć jakim jestem farciarzem. Nie umiałem.

Wolałem biec, podążać, szukać, odkrywać i walczyć. I kiedy już dobiegnę czuję się dobrze przez niesamowicie krótki moment, by znaleźć kolejny cel, kolejny wyścig, który nigdy nie zaspokoi mojego głodu. Nigdy nie sprawi, że zatrzymam się i powiem sobie, że mam już wszystko i jestem absolutnie szczęśliwy.

I dlatego każdego dnia budzimy się zmęczeni, mimo że donikąd nie dobiegliśmy i niczego nie osiągnęliśmy. Sfrustrowani, rozdrażnieni i tak niespełnieni jak horoskopy w gazecie telewizyjnej. Aż padniemy na pysk, gdy nasze serce przestanie bić ze zdziwieniem, bo myśleliśmy, że mamy jeszcze  tyle czasu.

Boję się…

że kiedyś przegapię narodziny moich dzieci, boje się, że przegapię swoje życie, szukając rzeczy, których nie potrzebuje, próbując zaimponować ludziom, których nienawidzę. Pamiętając jedynie rzeczy, których nie udało mi się osiągnąć, bo nie skupiałem się na tym co było najważniejsze w moim życiu.

Twój zapach ma zakodowany pewien komunikat

Codziennie rano mijam niewielki park. O tej porze roku jest pięknie pokryty warstwą złotych liści, zatopionych w porannym deszczu. Moje obserwacje tak niewielkich skrawków zdarzają się rzadko jak demokracja w Rosji, a to wszystko z braku pędzącego niczym Robert Kubica na zakręcie czasu.

Coraz mniej rzeczy przypomina mi o chwilach, które powinny zostać w mojej pamięci. Jednakże guzikiem, który najsilniej odpala wspomnienia okazują się być zapachy. Są jak TNT w fabryce fajerwerków. Ciepłe pieczywo pobliskiej piekarni przypomina mi dzieciństwo. Zapach zwiewnych damskich perfum pierwszy pocałunek.

To są moje zapachy. Uruchamiające moje foldery na pulpicie mojego umysłu. Są też takie, których nikt nie zrozumie, zapach papierosów zmieszany z zapachem zimnego piwa, przypomina mi czasy kiedy w klubach można było palić i bywało tak gęsto, że nie trzeba było uruchamiać wytwornic dymu. To były piękne czasy i ten zapach też jest piękny. Co prawda nie na mojej koszuli ale sprawia mi radość zabierając mnie jak Delorean w podróż do przeszłości.

Zapach emocji

Podobno zmysł węchu jest najstarszym zmysłem. Nasz nos jest w stanie wychwycić bilion różnych zapachów (nie pytajcie mnie jak to policzono), a ponadto kobiety mają lepszy zmysł węchu od mężczyzn (damn it!). Okazuje się, że zapach jest nośnikiem informacji, który ludzkie ciało modyfikuje w zależności od emocji. W skrócie nasz pot jest jak sms, który zawiera informacje na temat naszego stanu emocjonalnego.

Utrecht – Holandia, zaciemniona sala z dużym projektorem, a przy wejściu kilku zaniepokojonych mężczyzn. To ochotnicy, którzy zgodzili się nie palić papierosów ani nie spożywać alkoholu na okres badania. Ich zadaniem po za abstynencją było oglądanie filmów. Filmów, których zadaniem było budzenie bardzo intensywnych stanów emocjonalnych. Po każdym seansie zbierano śladowe próbki potu mężczyzn.

Próbki zapachowe były wysyłane do innej części budynku, gdzie niczego nieświadomym kobietom rozpylano dany zapach, w czasie rozwiązywania testu obrazkowego. W tym samym momencie nagrywano ekspresje mimiczne. Okazało się, że kobiety, które poczęstowana zapachem potu mężczyzn, oglądających filmy wywołujące strach oraz obrzydzenie przejmowały stan emocjonalny. Pot posiadał ładunek emocjonalny, który zarażał odczuwające go kobiety.

Zapachy to nie tylko guziki naszych wspomnień ale również ładunek, który przynosi proste informacje. Jest to pierwszy dowód na odrobinę bardziej złożoną komunikację za pomocą zapachu.

Mirror Sniffing: Humans Mimic Olfactory Sampling Behavior – Anat Arzi, Limor Shedlesky, Lavi Secundo and Noam Sobel.

[sc:formularz-dolny ]

Photo credit: roboppy / CC BY-NC-ND

Jak odróżnić zakochanie od pożądania? (mowa ciała)

Spotykasz się z tą osobą, spędzacie miło czas, czasem SMSujecie. Rozmawiacie wieczorami. Emocje buzują, Twoje spojrzenie pozostaje trochę dłużej na oczach tej osoby. Chwila niepewności, ciężar w brzuchu i rozbrzmiewające w głowie pytanie – to jest miłość? Czy tylko pożądanie? I można by powiedzieć, że im więcej mamy czasu tym łatwiej jest nam się zakochać. Mój dawny przyjaciel mawiał, że w miłości chodzi o wyobrażanie sobie przyszłości. Im masz więcej czasu, by wyobrażać sobie przyszłego partnera, jako wspaniałego ojca, partnera, głowę rodziny w kolorowych slajdach Twoich wyobrażeń, tym łatwiej się jest zakochać. I gdy powstanie misterna konstrukcja wyobrażonej przyszłości pojawia się miłość, a może przywiązanie do tak atrakcyjnego planu przyszłości. I może jest to mocno egoistyczna wizja: ja + ta osoba = dobra przyszłość dla mnie, to jednak w tym stwierdzeniu jest dużo prawdy.

Wystarczy jedno spojrzenie by poznać, że ktoś Cię pragnie

Wróćmy jednak do naszego zachowania, i mowy naszego ciała. Stephanie Cacioppo opublikowała w Psychological Science swoje badanie. Uważa, że znalazła wzorzec w naszym zachowaniu, po którym poznamy czy ktoś ma chęć zabrać nas na romantyczną kolację, czy zerwać z nas nasze ubranie. Aby odkryć to zachowanie wykorzystała urządzenie do mierzenia ruchu naszych oczu i porównywała je, z obrazami potencjalnych obiektów seksualnych oraz obiektów romantycznych.

romance_sex (1)

Okazuje się, że gdy patrzymy na osobą, która podoba nam się jako materiał na partnera, skupiamy się głównie na twarzy. Jeżeli jednak interesuje nas zaciągnięcie obiektu do naszej alkowy, nasze spojrzenie będzie po za obserwacją twarzy, delikatnie lustrowało całe ciało. Dotyczy to w równym stopniu kobiet jak i mężczyzn. W badaniu wykorzystano obserwację zachowań 500 osób.

[sc:formularz-dolny ]

Gniew jako przewaga negocjacyjna

Kiedy byłem małym chłopcem, miałem moje pudło klocków, w tym klocków Lego. Moim ulubionym miejscem w naszym 38 metrowym mieszkaniu było główne przejście. Owe przejście bywało niekiedy pustynią, dżunglą a czasem wielkim oceanem. Mój Tata nigdy nie podzielał mojej fascynacji tym kawałkiem wykładziny, a nawet był jej gorącym oponentem. Zrozumie go ten, który choć raz stanął gołą stopą na klocku Lego.

Jego umiejętności perswazyjne były mistrzowskie w przeciwieństwie do Mamy. Wystarczyło jedno spojrzenie tak zwany „predator look” i zdanie typu rozkaz. Klocki ze strachu same wskakiwały do pudła i zamykały wieczko.

Gniew w negocjacjach

Nie do końca chodzi o czystą emocje gniewu. Gdyż gniew zaślepia, wypacza osąd i prowadzi do złych decyzji (jak każda ekstremalnie silna emocja). Chodzi tu raczej o wyraz twarzy. Na uniwersytecie Harvarda, Lawrence Ian Reed w raz z zespołem chcieli sprawdzić moc negocjacyjną ekspresji mimicznej gniewu, podczas wygłaszania swojego stanowiska. Do tego eksperymentu wybrano 840 chętnych.

Zadanie polegało na podzieleniu dolara przez parę. Jedna była osobą decyzyjną a druga słuchaczem. Osoba decyzyjna proponowała podział, a słuchacz zgadzał się bądź odrzucał propozycję. Jeżeli odrzucał, pieniędzy nie dostawał nikt, jeżeli się zgadzał otrzymywali podział zaproponowany przez osobę decyzyjną. Utrudnieniem był fakt, że słuchacz przed podjęciem decyzji przez osobę decyzyjną, proponował podział 70% dla słuchacza a 30% dla osoby decyzyjnej. Ideą było sprawdzenie, czy osoba decyzyjna zasugeruje się tą podpowiedzią.

Okazuje się, że sugerowanie niesprawiedliwego podziału z ekspresją gniewu na twarzy odnosi dużo większy skutek niż przy neutralnym wyrazie.

Podsumowując, kiedy proponujesz niesprawiedliwy podział, na którym bardzo Ci zależy warto ubrać maskę gniewu by podnieść swoje szanse.

The Commitment Function of Angry Facial Expressions, Lawrence Ian Reed, Department of Psychology, Harvard University, Cambridge, MA 02138

[sc:formularz-dolny ]

Różnica pomiędzy przygnębieniem a depresją w cieniu śmierci Robina Williamsa

Dziś rano świat obiegła tempem błyskawicy wiadomość o śmierci jednej z barwniejszych postaci Hollywood  – Robina Williamsa. Wstępne oświadczenie Policji oznajmia, że najprawdopodobniej była to śmierć samobójcza, co jeszcze bardziej zasmuciło. Robin od wielu lat zmagał się z alkoholem, narkotykami oraz depresją. Te czynniki oraz wszystkie, o których nigdy się nie dowiemy, doprowadziły do tej tragicznej sytuacji.

Różnica pomiędzy przygnębieniem a depresją

I przechodzimy do kluczowego tematu czyli gdzie leży granica. Okazuje się, że granica to intensywność oraz czas trwania. Depresję wywołuje osłabiona aktywność w mózgu serotoniny, noradrenaliny i dopaminy, które są odpowiedzialne za intensywność emocji. Serotonina odpowiada za spokój, zadowolenie, optymizm i pewność siebie. Dopamina daje uczucie przyjemności i jej przypisuje się euforię podobną do tej powodowanej substancjami uzależniającymi. Za to noradrenalina zwiększa skupienie, czujność, ostrość myślenia i pamięć.

Światowa organizacja zdrowia szacuje, że jest to czwarta co do występowania schorzenie na świecie oraz pierwsza w Stanach Zjednoczonych. Niestety traktuje się ją jako niegroźne schorzenie leniwych ludzi. A w wielu przypadkach jest chorobą systemu hormonalnego, na którą nasze zachowanie nie ma wpływu.

W skrócie, jeżeli ktoś jest smutny dłużej niż kilka dni, powinno to nas zaalarmować.

Kilka faktów na temat depresji:

  • Średnia wieku, w której ludzie najczęściej zapadają na depresję to 32 lata
  • Depresja częściej dotyka kobiet niż mężczyzn
  • Mężczyźni dotknięci depresją częściej popadają w alkoholizm niż kobiety
  • Mężczyźni potrafią latami maskować depresję telewizją, sportem czy przesadną pracą
  • U mężczyzn dużo trudniej zdiagnozować depresję
  • Mężczyźni częściej od kobiet popełniają samobójstwo pod wpływem depresji
  • Symptomami depresji są: obniżone zainteresowanie klasycznymi upodobaniami, niższe pobudzenie, w tym pobudzenie seksualne, niepokój, bezsenność, przewlekłe zmęczenie

P.S. Spoczywaj w pokoju Robin

[sc:formularz-dolny ]

Photo credit: Charles Haynes /  Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)

Nie róbmy z Polaków zawistnych głąbów – historia paragonu i pomalowanego samochodu

Pan Tomasz Informatyk z Wrocławia, dokonał czegoś dobrego. Zabrał bezdomnego na zakupy, za które zapłacił, a następnie opublikował całą historię na facebooku. Wszystko pięknie, ładnie, aż się serducho cieszy. Brawo. Jednak kilka dni później otrzymujemy od naszego informatyka wpis na facebooku, że jego samochód został oblany farbą, co naraziło go na duże straty.

Oczywiście media podchwyciły temat, komentatorzy też, że to zrobiono z zawiści za dobry uczynek. Jednak coś tu się nie dodaje. Czy ktoś zostawił jakąś kartkę? Nie. Czy ktoś zrugał Pana Tomasza? Też nie. Sam zresztą napisał: „Do wandala: Jeśli chcesz mi przekazać jakąś wiadomość, to napisz list następnym razem lub spróbuj podejść i porozmawiać albo zwyczajnie dać mi w ryj. Bądź mężczyzną, choć jeden raz w życiu” Co świadczy o fakcie, że wandala nikt nie zna i nikt go nie widział.

A już oberwało się nam stereotypem po twarzy, że to z zawiści. Ponadto Pan Tomasz jest tak przeciętny, że podobny do wielu osób, jestem pewien, że tak jak ja, całe społeczeństwo, które go nie zna, nie rozpoznało by go na ulicy. Co więcej, ktoś musiał powiązać auto z osobą, by je zniszczyć, więc mamy dwie możliwości:

  1. To był ktoś z otoczenia
  2. To był ktoś kto poznał samochód po: tablicy, wyposażeniu czy znakach szczególnych

I teraz pytanie do wszystkich Was, co jest bardziej prawdopodobne?

  • A. Ktoś z sąsiadów z zawiści oblał auto, bo zły sąsiad został sławny
  • B. Pan Tomasz nie ustąpił pierwszeństwa krewkiemu kierowcy i za to zniszczono mu auto
  • C. Auto zaparkowano tak mocno na chodniku, że nie dało się przejść i kogoś to ruszyło

Uwaga, wszystkie odpowiedzi są dokładnie tak samo prawdopodobne. Nie ma dowodów, nie ma świadków, są tylko domniemania, a skazany już został pobity – czyli my wszyscy. Zamiast spokojnie się zastanowić, po najprostszej linii oporu odnieśliśmy się do stereotypów i uwolniliśmy nasze demony. Nie było procesu, a już wszyscy w tym „specjaliści” znają winnego, co za dramat.

Dziękuje, idę wyrzucić telewizor za okno już mi się nie przyda.

Fot. Facebook.com/TomaszMotylinski

Zabierz cukierek a zwariują

Miałem to szczęście, że wychowywałem się w dość liberalnej części naszego kraju, gdzie ludzie dużo piją, głośno się bawią i nie myślą o tym, co czeka ich jutro, czyli na granicy Gdańska i Sopotu. Kiedy odrobine podrosłem ganialiśmy z chłopakami do Sopotu. Tam piliśmy pierwsze piwo, tam podrywaliśmy pierwsze dziewczyny. W obecnej mekce taniego lansu i klubów ze striptizem dla milionerów, ciężko doszukać się miejsc, które jeszcze dziesięć lat temu pełniły rolę najbardziej magnetycznych.

Odwiedzaliśmy je tak często jak mogliśmy, a mogliśmy rzadko, bo ochrona nie zawsze dawała się nabrać ma nasze marsowe miny i ciut przyduże marynarki, które świadczyły o niepełnoletności. Jednak zwykle wracaliśmy bogatsi o nowe przygody i jakoś udało nam się wślizgnąć do większości klubów…… po za jednym. Jednym, w którym znany nam ochroniarz, ze spokojem gladiatora odmawiał nam raz za razem. Działo się tak długo, aż w którymś momencie spostrzegliśmy się, że klub urósł w naszych oczach do rangi legendy, w której jeszcze nie byliśmy.

Mimo dziesiątków pomysłów i prób, w tym przebraniu kumpli za własnych ochroniarzy w celu podniesienia statusu, nasze podejścia raz za razem odnosiły sromotną klęskę. Gdy już nadszedł moment zwycięstwa, w postaci odpowiedniego wieku, klub okazał się niczym niewyróżniającym pomieszczeniem, drogim, w dodatku z nieciekawym towarzystwem. Czułem się rozczarowany, bo owy klub był dla mnie tym, czym jest Mekka dla prawdziwego muzułmanina. Musiałem tam postawić swoją nogę, a zawiódł mnie totalnie.

Odrzucenie działa jak narkotyk

Byliście kiedyś w tych super drogich salonach samochodowych? Część sprzedawców po otaksowaniu Was wzrokiem, uśmiechnie się jednostronnie, by nieświadomie dać wyraz pogardzie i zajmie się planowaniem w swojej głowie wieczornego prania. I ja ich bardzo lubię, bo nie zależy mi na łażącym za mną sprzedawcy, z przyklejonym uśmiechem wyciętym z pudełka po paście Colgate. Jednak wiele ludzi uzna, to za cios poniżej pasa, za poniżenie, że uznano nas za osobę gorszego typu. I to będzie woda na ich młyn, bo ludzie będą za wszelką cenę starali się dostać do grona tych ludzi, których traktuje się lepiej.

Dokładnie jak w badaniu dotyczącym marek z wysokiej półki o nazwie – “Should the Devil Sell Prada? Retail Rejection Increases Aspiring Consumers’ Desire for the Brand.” Badanie polegało na wpuszczeniu grupy badawczej do supermarketu, gdzie część osób została potraktowana w sposób stricte „olewający” a druga w sposób, jaki przystało na profesjonalną obsługę. Okazuje się, że sklepy z wysokiej półki, gdzie sprzedawca olewał klientów, odnotowały wzrost zainteresowania oraz zostały ocenione, jako lepsze, niż te, w których sprzedawcy wspierali klientów. Zabierz cukierek a oszaleją? Nie do końca, sklepy z półki niższej typu H&M, nie osiągały takich rezultatów w przypadku olewania klientów.

Każdy miał kiedyś bzika, na punkcie czegoś, czego nie mógł dostać. Dziewczyny, samochodu, nowego telefonu w limitowanej edycji, sukienki, która zniknęła z rynku, czy może butów zauważonych gdzieś w odmętach Instagrama. Dlatego nie zwariujmy, to celowy zabieg, by nas przyciągnąć.

[sc:formularz-dolny ]

Morgan K. Ward and Darren W. Dahl. “Should the Devil Sell Prada? Retail Rejection  Increases Aspiring Consumers’ Desire for the Brand.” Journal of Consumer Research: October 2014. F

Smutny autobus i duże emocje

Zanim, przeczytacie ten artykuł obejrzyjcie powyższy film. Bo zaraz będą spojlery, a chodzi o Twoje emocje.

———————————————

Ze smutnym autobusem jest trochę jak z Grą o Tron, kiedy polubisz i wejdziesz w skórę ulubionego bohatera on musi zginąć. Potem są płacz i łzy, setki filmów na YouTube jak ludzie krzyczą i płaczą ze zdumienia, gdy ginie Rob Stark. I taka jest kolej rzeczy, kiedy wsadzisz w coś uczucia trudno jest się z tym rozstać, kiedy to się kończy. To takie ludzkie i nierozsądne.

Autobus personifikowano, dano mu uczucia i to uczucia, które każdy z nas kiedyś przeżywał będąc tym gorszym: grając w piłkę, bawiąc się z innymi dzieciakami, oblewając egzamin czy dostając kosza od naszej wybranki. Kiedy każdy z nas, jak w amerykańskiej superprodukcji liczył, że autobus uratuje motyl, ucieknie i zacznie nowe lepsze życie, życie zostaje mu odebrane, koniec. To właściwie tyle na poziomie emocjonalnym. Ludzie tak bardzo zżyli się z autobusem, że założyli mu nawet fan page: Ratujmy Smutny Autobus ze spotu MSW.

Cel i środki były szczytne, bo chodziło o sprawdzanie autobusu, którym ma podróżować Twoje dziecko. Mimo, że film jest bardzo ładnie zrobiony, to jednak emocje były włożone nie tam gdzie trzeba, trochę nieroztropne wydaje się, tworzenia dobrego bohatera, ze „złego autobusu”.

Rozumiem również stanowisko Michała Góreckiego, że oto chodziło, że mamy sentymenty do staroci, od których zależy nasze życie. Jednak emocjonalny komunikat był, źle poprowadzony i taki mamy efekt uboczny. Bo wszyscy poczuliśmy się przez moment jak ten stary autobusik. Najważniejsze jednak jest to, że film osiągnął cel. Przyciągnął uwagę i to dużą. Co prawda nie do samego problemu, ale rzesze dyskutantów i za to chapeau bas. Teraz wiele osób wie, że da się sprawdzić autobus, którym pojedzie nasze dziecko, np [tutaj]. Złe emocje to też dobry nośnik.

[sc:formularz-dolny ]

Ewolucja obrzydzenia

Psycholog David Pizarro podczas występu na konferencji TED opowiada o emocji i ekspresji obrzydzenia. Ta ekspresja mimiczna została jako pierwsza opisana przez Karola Darwina w IXX wieku. To, na co w dużej mierze zwraca uwagę Pizarro to fakt, że owa ekspresja nie dotyczy tylko reakcji na sytuacje, w których zagraża nam zatrucie lub ból, ale w bardzo silnym stopniu dotyczy również naszych norm moralnych. Ekspresja obrzydzenia pojawia się bardzo często, gdy ktoś łamie pewne normy moralne, z którymi się zgadzamy, jako feedback dla otoczenia, że stało się coś niepożądanego.

Całkiem fajny wykład, jeżeli jednak nie macie czasu lub, chęci by go oglądać poniżej lista najciekawszych faktów dotyczących emocji obrzydzenia:

  • mamy wbudowany system wykrywania trucizn reagujących na gorzkie oraz kwaśne substancje
  • obrzydzenie jest najłatwiejszą do odróżnienia ekspresją mimiczną
  • uniwersalne bodźce obrzydzenia to: fekalia, krew, wymioty, zgniłe ciało, ropa, niektóre akty seksualne, zewnętrzne efekty chorób.
  • kiedy rzecz posiadająca etykietkę „obrzydliwe” dotknie innej nieobrzydliwej rzeczy, ta automatycznie otrzymuje etykietkę „obrzydliwe”
  • powszechnym działaniem jest próba połączenia emocji obrzydzenia, z grupami społecznymi, których nie lubimy (np. homoseksualiści, żydzi, inne nacje itp.)
  •  każdy ma inną tolerancję do obrzydzenia
  • konserwatyści są dużo bardziej reaktywni na bodźce obrzydzenia w przeciwieństwie do liberałów
  • wrażliwość społeczna na obrzydzenie potrafiła przewidzieć wyniki wyborów w 2008 roku
  • osoby określające się jako konserwatywne, miały zdecydowanie więcej reakcji fizjologicznych w kontakcie z obrzydliwym bodźcem
  • gdy w pomieszczeniu jest rozpylony zapach ogólnie określany, jako obrzydliwy, stosunek do homoseksualistów pogarszał się o około 150%
  • przypomnienie o myciu rąk sprawa, że ludzie wykazują bardziej konserwatywne sympatie polityczne o około 60%

[sc:formularz-dolny ]

Co skrywa mózg przestępcy?

Uwielbiam Hanniballa Lectera w Milczeniu owiec, jego piorunujące spojrzenie, spokój oraz elokwencja sprawiają, że człowiek zaczyna się fascynować, tą brudniejszą, mroczniejszą częścią ludzkiej osobowości. Okazuje się, że wpływ na zachowania przestępcze ma bezpośrednio w połowie środowisko i w połowie geny. Zła pula genów, którą wylosowaliśmy w połączeniu z niebezpiecznym środowiskiem może zmienić nas w potwora. Tajemnicę mózgu psychopaty zgłębia naukowiec dr Wojciech Glaca. Jest to ciekawy wykład na temat tego, co sprawia, że niektórzy z nas są przemieniają się w bezwzględnych psychopatów.

Dla tych, którzy nie mają aż godziny na przygotowałem skrót najważniejszych faktów, pochodzących z tego materiału.

  • Nie ma genu przestępczości, dopiero pewna kompilacja genów sprzyjają takim zachowaniom
  • Struktury mózgowe „zdrowo rozsądkowe” są silniejsze od emocjonalnych
  • Te same części naszego mózgu są odpowiedzialne za agresja i strach
  • Nie ma umyślnego przestępstwa bez motywacji
  • Wzmożona aktywność neuronów odpowiedzialnych za agresję sprzyja zrachowaniom przestępczych
  • U przestępców występuje obniżony próg lęku, empatii oraz oceny sytuacji
  • Wzrost empatii spowoduje obniżenie agresji oraz zminimalizuje ryzyko potencjalnego przestępstwa
  • Noradrenalina zapewnia nam czujność, aktywuje struktury mózgowe oraz podkręca nasze stany emocjonalne
  • Dopamina nadmiernie pobudza system motywacyjny korzystnie wpływając na zachowania antysocjalne
  • Serotonina jest odpowiedzialna za kontrolę nad naszym zachowaniem, duża ilość serotoniny = duża kontrola nad zachowaniem
  • U najcięższych przestępców obserwuje się znaczne obniżenie serotoniny w mózgowiu
  • Testosteron sam z siebie nie zwiększa agresywności oraz podatności na agresję
  • To, że ktoś posiada zły zestaw genów nie oznacza, że jest totalnie skazany na bycie przestępcą
  • Wzrost temperatury oraz zasobność środowiska w pokarm może wpływać na wzrost agresywności
  • Kolosalne znaczenie dla zachowań antysocjalnych ma zachowanie ciała migdałowatego, u przestępcy zachodzi spadek aktywności ciała migdałowatego a nawet jego zanik, co skutkuje obniżeniem poziomu lęku
  • U psychopatów obserwuje się zmniejszenie połączeń międzypółkulowych, co wpływa negatywnie na ocenę sytuacji
  • Autonomiczny układ nerwowy jest mniej aktywny u psychopatów w porównaniu z osobami normalnymi
  • Na 10 przestępstw 9 popełnia mężczyzna, a tylko 1 kobieta, ma to związek z bardzo rozwiniętą u kobiet empatią,
  • Kobiety bardziej reagują na smutek, za to mężczyźni bardziej reagują na przyjemność
  • Estrogen mocno podnosi ilość serotoniny w mózgu kobiet, wpływając na samokontrolę oraz zmniejszając prawdopodobieństwo przestępstw (20% więcej serotoniny w mózgu kobiet niż u mężczyzn)

[sc:formularz-dolny ]