Mowa ciała w relacjach – bezpłatny webinar

Zapraszam Cię serdecznie 27 sierpnia na bezpłatny webinar na temat mowy ciała i jej znaczenia w relacjach. Ostatnimi czasy ukazało się kilka niesamowitych badań, które rzucają dodatkowe światło na ten temat. Ponadto podczas 1 godzinnego webinaru przedstawię kilka wskazówek oraz nowości, które tutaj się pojawią w tym zapowiem nadchodzące szkolenie.

Dla kogo jest ten webinar?

  • Dla rekrutrów i działów HR – by umieć weryfikować umiejętności przyszłych pracowników
  • Dla sprzedawców – by lepiej rozumieć swoich klientów
  • Dla przedsiębiorców – by wiedzieć z kim warto współpracować
  • Dla studentów – by wiedzieć jakie zachowania mogą być odebrane jako mało wiarygodne
  • Dla psychologów, coachów – by wiedzieć co tak naprawdę kryje się w głowie naszego klienta
  • Dla Ciebie – bo dobre decyzje są w życiu najważniejsze!

27 sierpnia, start równo 20.00

P.S. Zadawajcie pytania na temat mowy ciała pod tym wpisem. Za najciekawsze pytania, na które odpowiem powędrują nagrody.

Jak sprawdzić imigrantów z Afryki czy nie ma wśród nich terrorystów?

Wydaje się, że sytuacja przyjazdu do Polski imigrantów z Afryki jest już przesądzona. Wiceminister spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk złożył w Luksemburgu obietnicę, że Polska przyjmie 2.000 uchodźców. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewnia, iż przyjezdni będą sprawdzani przez służby specjalne w większości przypadków imigranci nie mają ze sobą dokumentów, nie ma więc sposobu, by zweryfikować, kim są naprawdę, ponadto w kraju ogarniętym wojną nie ma baz danych na podstawie, których można by odfiltrowywać umiarkowanych terrorystów. Oczywiście MSZ na pewno będzie krzyżowała listę z bazami danych sojuszników by sprawdzić czy nie ma wśród nich terrorystów, jednak to zdecydowanie za mało.

Wyobraźmy sobie, że mamy w grupie ludzi człowieka imieniem Muhammad, bo tak się przedstawił. Oznajmił, że jest mechanikiem i z rozmowy rzeczywiście wygląda, że zna się na technice. Ponadto dane, które podał nie widnieją, w żadnej bazie poszukiwanych lub niebezpiecznych osób, a fotografie rozesłane nie pasują do żadnego wizerunku poszukiwanych. MSZ mówi, jest ok, bierzemy go. Rok później okazuje się, że był to groźny terrorysta, który zajmował się produkowaniem bomb stąd zna się na technice, jego dane były wymyślone, więc nie widniał w kartotekach, a jego twarz wyglądała inaczej bo schudł, 10 kilogramów zgolił brodę oraz włosy co wystarczająco zmieniło jego wygląd.

Co wtedy, kto poniesie odpowiedzialność?

Uważam, że bardzo istotna może okazać się analiza behawioralna takich osób, na podstawie odpowiednio zadanych pytań sprawdzimy ich stosunek do zachodu, bo na ich twarzach będą pojawiały się mikrokespresje, a za pomocą analizy lingwistycznej będziemy w stanie zweryfikować wiele opowieści i historii ich życia, by sprawdzić czy mieli styczność z organizacjami terrorystycznymi. Szczerze jednak nie wierzę, że przyjdzie MSZ-towi do głowy, że może to okazać się dla nich bardzo użyteczne i zaufają swoim bazom danych, bo tak łatwiej i szybciej.

[sc:formularz-dolny ]

Co daje bycie na głównej Wykop.pl?

Miałem tą przyjemność, że ktoś dodał moje wideo na temat analizy Pana Kamila Durczoka jako znalezisko na portal wykop.pl. Znajdując swoje materiały opublikowane w tym bardzo specyficznym gronie, trzeba być przygotowanym na kilka konsekwencji. To nie mój pierwszy raz, ale tym razem zostałem potraktowany bardzo łagodnie. Nawet tym razem nikt nie wyzwał mnie od „głupich pedałów”, co uważam za progres. Miałem tą szansę, że to moje wideo, nie podstrona zostało dodane, co za tym idzie mogę spojrzeć trochę z innej strony niż blogerzy, którzy poruszali ten temat.

Bądź gotowy na hejt

Ten był akurat zabawny

Rodzaje komentarzy są bardzo różne, od rozsądnych rozmów po czysty w swej postaci hejt. I te pierwsze są ciekawe, bo często użytkownicy zadają tak skomplikowane pytania, że gdy sobie na nie odpowiesz to nikt Cię już nie zagnie w danym temacie. Te drugie też są wartościowe w trochę inny sposób, i nie ma znaczenia, że połowa będzie dotyczyła tego, że „jesteś za sztuczny” a druga „jesteś za bardzo wyluzowany”. Ilość rzeczy, które przeczytasz utwardzą Twoją skórę. Na tyle, że w przyszłości już żaden nawet najbardziej kąśliwy komentarz nie będzie w stanie Cię dotknąć. Musisz też mieć świadomość, że tych dobrych komentarzy będzie zdecydowanie mniej. Warto mieć na uwadze, że każdy wykop znaleziska jest swoistą łapką w górę. Jednakże jeżeli spodziewasz się masujących Twoje ego komentarzy to zawiedziesz się, najbardziej punktowane są te o negatywnym wydźwięku lub obśmiewające.

Jednakże duża część komentarzy, czy tego chcesz czy nie zejdzie na mocno ideologiczne lub bliskie polityce tematy. Niezależnie od tego co zawierał wykop. Ważne, nie zdziwcie się jak zbierze najwięcej plusów i zdominuje dyskusje, tam to normalne.

najpopularniejszy_kom1

Efekt subskrypcji

Wielu blogerów opowiada, że efekt „Wykopu” czyli dodatkowej fali odwiedzających jest bardzo krótkotrwały. Ja co ciekawe odnotowałem po za odwiedzinami, sporą rzeszę nowych subskrybentów. Przybyło mi jakieś 400 subskrybentów, co dla mojego małego kanału było znaczącym zastrzykiem. Za subskrypcjami nie szły łapki w górę, ani specjalnie łapki w dół. Przybyło kilka komentarzy, ale też nie była to ogromna ilość. Materiał wideo na dziś dzień osiągnął zasięg 27.000 z czego koło 15.000 pochodzi z Wykopu. Z perspektywy YouTuba jest to dość niewiele. Z perspektywy mojego kanału, bardzo dużo. Zobaczymy jak będzie z wyświetleniami nowych filmów.

Podsumowując

Jeżeli masz wybór to lepiej aby Twój materiał wideo zamiast podstrony znalazł się na głównej wykopu, bądź gotowy na ostre pytania, ale i sporo hejtu. Nie spodziewaj się jakiegoś ogromnego efektu, który miał by wpłynąć na Twój kanał czy Twój biznes. Ta fala tak jak szybko przychodzi, tak i szybko znika. Pamiętaj też, że pomiędzy komentarzami w filmie znajdzie się sporo feedbacku, który można przyjąć i np. ulepszyć swoją pracę.

[sc:formularz-dolny ]

Pozytywne nastawienie nie pokona raka

Pewnie każdy z Was słyszał o tym, że potęga umysłu może pokonać raka i inne choroby. Niestety dane statystyczne i naukowe badania dowodzą, że to bardzo mało prawdopodobne. Sam czytałem książki, które opowiadały, że za pomocą mocy umysłu możesz zarobić miliony, poderwać każdą dziewczynę czy zostać Panem świata. Kiedy tylko jednak przyjrzymy się bliżej, tej teorii z perspektywy naszego zdrowia okazuje się, że Twoje pozytywne nastawienie wcale nie wpływa na stan Twojej choroby (nie mylić z jakością życia i pochodną tej sytuacji).

Moje poszukiwanie rozpoczęło się od informacji, że cudowne (niewyjaśnione) ozdrowienia w szpitalach, to statystyczny margines, który jest tak niewielki, że nawet się go nie szacuje (podobno poniżej 0,001%). Dlatego postanowiłem odszukać badania, które mówią o tym, że pozytywne nastawienie wydłuża życie chorych. I rzeczywiście takie znalazłem.

W 1989 na uniwersytecie Stanforda opublikowano badanie, które skupiało się na kobietach posiadających raka piersi z przerzutami. Badanie wykazało, że Panie, które należały do grupy wsparcia, żyły z rakiem dwa razy dłużej, niż ich koleżanki, które do grupy nie należały. Obie grupy, były pod taką samą opieką medyczną. Dla wielu naukowców zastanawiający był dobór grupy kontrolnej. Okazało się, że grupa kobiet, która żyła z rakiem dwukrotnie dłużej, żyła dokładnie tyle czasu, ile medyczna średnia przewiduje w takim wypadku. Średnia krótka przeżywalność grupy kobiet bez wsparcia wynikała zapewne z małej grupy kontrolnej oraz większej śmiertelności podczas operacji. Tym samym teza postawiona w badaniu, jakoby pozytywne nastawienie, wydłużało życie została obalona.

W 1996 roku  UCLA opublikowało badanie, w którym prezentowano dowód, że pozytywne nastawienie wpływa na zatrzymanie rozwoju choroby. 92% Chorych na czerniaka, którzy otrzymywali istotne wsparcie psychologiczne oraz należeli do grup wsparcia po 5 latach pozostawali przy życiu, Ci którzy wsparcia nie otrzymali umierali szybciej, ich grupa wynosiła już tylko 72% chorych po 5 latach. Po bliższej analizie okazało się, że rewolucyjny dowód posiadał ten sam błąd, który posiadało badanie z 1989 roku. Okazało się, że średnia przeżywalność wszystkich osób, chorych na czerniaka wynosi w przybliżeniu właśnie 92% po pięciu latach. Grupa kontrola została źle, bądź niefortunnie dobrana.

Ciekawym przykładem na zakończenie będzie przegląd 8 badań naukowych z 2007 roku, które dotyczyły 1,062 osób chorych na raka. Rezultaty osób, które były pozytywnie nastawione i otrzymywały wsparcie nie różniły się od osób, które owego wsparcia nie miały. Przeżywalność utrzymywała się w okolicach średniej przeżywalności wszystkich chorych na daną chorobę.

Czy to znaczy, że mam wpaść w depresję gdy jestem chory?

Absolutnie nie, może się okazać, że osoby które przeżywają depresję żyją krócej. Ponadto jakość Twojego życia jest bardzo istotna, skoro zostało mało czasu, to dlaczego masz je marnować na zastanawianie się co ze mną będzie? Czy idąc tym tropem myślenia każdy człowiek, który kiedyś umrze powinien się źle czuć z tego powodu? Carpe diem.

Jak walczyć?

Szczerze, mimo moich różnych wad zdrowotnych, zniszczonych stawów czy defekcie wzroku, nigdy nie byłem w takiej sytuacji, dlatego trudno jest mi doradzać. Jednak jakby mocniej się zastanowić, to każdy z nas mierzy się ze śmiercią i każdy wie ile średnio zostało mu czasu (chory czy zdrowy). Dlatego życzę Ci byś żył i żyła tak jakby miało nie być jutra. Chwytaj szczęście, zamiast planować, że kiedy będę: bogaty/zdrowy/chudy/sławny (niepotrzebne skreślić) to wtedy będę szczęśliwy, nie ma na co czekać.

Pozytywne nastawienie nie pokona raka, pozytywne nastawienie da Ci coś o wiele cenniejszego – nada Twemu życiu sens.

P.S. Może pozytywne myślenie nie pokona Twojej choroby, ale medycyna tak. To, że dziś nie ma na dane schorzenie leku, nie znaczy, że za miesiąc czy rok taki lek nie zostanie odkryty.

[sc:formularz-dolny ]

Źródła:

Beyerstein, B. L., Sampson, W. I., Stojanovic, Z., Handel, J. (2007) Can mind conquer cancer? In: S. D. Sala (Ed.). Tall tales about the mind and brain: separating fact from fiction. Oxford: Oxford University Press.

Edelman, S., Craig, A., & Kidman, A. D. (2000). Can psychotherapy increase the survival time of cancer patients? J Psychosom Res, 49(2), 149-56.

Fawzy, F. I., Fawzy, N. W., Hyun, C. S., Elashoff, R., Guthrie, D., Fahey, J. L., et al. (1993). Malignant melanoma. Effects of an early structured psychiatric intervention, coping, and affective state on recurrence and survival 6 years later. Archives of General Psychiatry, 50(9), 681-689.

Spiegel, D., Bloom, J., Kraemer, H., & Gottheil, E. (1989). Effect of psychosocial treatment on survival of patients with metastatic breast cancer. Lancet, 8668, 888-891.

Posprzątaj po sobie, bo wezmą Cię za terrorystę

Wyobraź sobie Pana Marka, ma małą firmę hydrauliczną, poza nim pracuje tam dwóch chłopaków. Nasz bohater ma dwójkę dzieci, żonę, która czeka na niego z obiadem i wąs niczym symbol solidarności. Przed świętami zawsze mają najwięcej roboty, rezonujące radiem kolanka od sedesów poganiają eksplodujące rury wodą po karpiach z Lidla. Pan Marek postanowił w tym roku sprzedać starego pickupa, zajeździł go sromotnie, z marketingu zdążył tylko przezornie cofnąć licznik o 100.000 kilometrów nic poza tym, zero mycia, zdzierania naklejek z numerem teflonu firmy ani sprzątania bufetu po ostatniej wizycie w pobliskim McDonaldsie.

Wrzucił auto na portal z ogłoszeniami, nic się nie działo, aż 2 tygodnie później odbiera telefon, że ktoś jest zainteresowany i chce go zobaczyć. Pan Marek akurat dziś przeczyszcza sedes jakiemuś ważniakowi z wiejskiej, dlatego postanawia, że jak skończy ze sraczem to pojedzie i pokaże auto. Klient patrzy na auto, nawet nie wsiada i mówi – kupuje. Nie negocjuje ceny, nie mierzy lakieru pęsetą, ani nie kopie w tylne koło. Szok. No ale jak to mówią – klient nasz pan.  Podpisane papiery, pieniążki do rączki, które Pan Marek skrzętnie ukryje przed fiskusem. A + B to C a C to sukces, dziś Pan Marek zje schabowego ze skwarkami.

3 miesiące później nasz Janusz biznesu odbiera telefon, nie chodzi o zapchany kibel. Ktoś wybuchł i zwyzywał go od terrorystów. Telefonów było co raz więcej i Marek nie wiedział co z tym zrobić, aż ktoś wysłał mu zdjęcie jego pickupa. Ale to nie był pickup na rodzinnej wycieczce, to nie była też fotografia z destruction derby. Ale fotografia przedstawiała Forda Pana Marka wyposażonego w przeciwlotnicze działo średniego kalibru, potrafiące roznieść każdego sracza w promieniu 3.000 metrów. A na fordzie dżihadysta z ISIS – grupa Ansar al-Deen Front, postrach bliskiego wschodu, pruje ołowiem przed siebie.

terrorist-2

Schabowy w slowmotion spada na talerz i rozbryzguje ziemniaczki we wszystkich kierunkach…… – mogłem jednak odlepić napisy – pomyślał, patrząc na nazwę swojej firmy na boku maszyny śmierci, która jeszcze niedawno służyła mu do przewożenia zniszczonych kibli.

Kto by pomyślał, że zwykły pickup z Teksasu w ciągu roku wyląduje na drugim końcu świata, w ręce terrorystów walczących o kalifat Islamski, z zamontowanym na pace działem do zestrzeliwania samolotów!?

To ja pójdę posprzątać skarpety z podłogi, może nawet zmyje talerz, kto wie do czego Ci szaleni islamiści mogą go wykorzystać….

W poniedziałek na koncie Ansar al-Deen Front, brygady islamskich ekstremistów, pojawiła się fotografia Forda F-250 z bliskiego wschodu. Nie było by w tym, nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że owa maszyna śmierci posiada na boku duże logo oraz numer telefonu do zakładu hydraulicznego w Teksasie. Firma otrzymuje dziesiątki telefonów, od ludzi, którzy sądzą, że firma dostarcza broń dżihadystom….. a wystarczyło odlepić naklejki.

 

Czego nie daje występ w telewizji

W ostatnią sobotę o 8.30 miałem przyjemność występować w Pytanie Na Śniadanie, które prowadzili Tomasz Kamel oraz Marzena Rogalska. Jako, że to już mój nie pierwszy raz postanowiłem podzielić się z Tobą, jak to wygląda i czego nie daje taki występ.

Przygotowanie

WP_20141115_07_47_43_Pro

Za każdym razem, czy to było radio, gazeta czy telewizja nie miałem dużo czasu, zazwyczaj 2/3 dni do nagrania bądź wyjścia na żywo. Telewizja oczekuje dyspozycyjności i trzeba być na to gotowym. Jest to szczególne wyzwanie jeżeli mieszka się poza Warszawą, gdyż 90% zaproszeń będzie pochodziło właśnie stamtąd.

Przed wywiadem warto ustalić zwrot kosztów noclegu oraz kosztów podróży. W przypadku TVN zapewniało oba udogodnienia, za to TVP do wyboru jedno. Warto również wypytać kto jest prowadzącym, by zrobić małe dochodzenie oraz zapytać o współwystępujących. Warto wiedzieć z kim się występuje. Jeżeli będzie to wygadana wyga telewizyjna trzeba przygotować się na walkę o swoje 4 minuty. Trzeba też pamiętać, że goście bardzo często się zmieniają i wypadają na ostatnią chwilę, więc nie ma co napalać się na autograf od Krzysztofa Krawczyka bo jest wielce prawdopodobne, że może go nie być.

Pamiętaj by unikać wzorzystych, szczególnie drobnie wzorzystych ubrań one źle wyglądają w kamerze gdyż jak to mi powiedziano „pływają” cokolwiek to znaczy, nie chciałbym aby moja koszula wybrała się na mały rejs podczas występu na żywo przed telewizorami 200.000 widzów.

Na miejscu

WP_20141115_08_05_21_Pro

Na miejsce warto przybyć około 40 minut przed nagraniem, szczególnie jeżeli będzie to Twój pierwszy raz. W tym czasie, poznajemy kierownika planu, jesteśmy malowani przez przecudne Panie makijażystki, często są fajniejsze niż sami prowadzący. Przed występem, często ktoś z ekipy zada nam kilka pytań z tematu, o którym będziemy rozmawiać, tak na rozgrzewkę.

Przed nagraniem jest szansa na poznanie współuczestników wydarzenia, warto zamienić z nimi kilka słów by rozluźnić atmosferę. Podczas tej rozmowy również można wyczuć stosunek do nas samych, co za tym idzie do naszego stanowiska na wizji. Warto to wiedzieć by przewidzieć potencjalne zagrożenia. Tuż przed wejściem dostaniemy mikroport i ktoś ustawi nas na kanapach około 3/4 minuty przed wejściem na żywo.

Wchodzimy na żywo

WP_20141115_08_20_22_Pro

Kiedy już usiądziecie otoczy was średnio 2/3 kamerzystów, dźwiękowiec i jeszcze kilka osób, w brew temu co widać w TV, jest całkiem spora gromadka, a do tego kupa świateł skierowana na Was. Jakby tego było mało, tuż przed wejściem, jeden z operatorów rozpocznie odliczanie: „Wchodzimy za …. 3 ….. 2 …… 1!” wtedy emocje najsilniej uderzają, można poczuć się  jak podczas startu promu Apollo.

Po odliczaniu zacznie się magia, prowadzący będą lawirować słowami tak by każdemu możliwie dać najwięcej czasu. Jednakże co cwańsze postacie będą go starały się kraść dla siebie. Całe wyjście na żywo zazwyczaj trwa od 3 do 7 minut. Jest to niesamowicie mało czasu. Nieważne ile przygotujecie sobie materiału i tak nie powiecie wszystkiego.

Efekty

Każdy myśli, że to ogromny sukces i spory akcelerator dla promowania siebie. Rozczaruje Was nic z tego. Wasz blog nie odnotuje więcej niż 100 unikalnych odwiedzin, nie otrzymacie super propozycji współpracy ani setki nowych klientów. Telewizje również nie zapłacą Wam za występ, tak ani złotówki.

To po co tam byłem? Odpowiedź jest dość prosta, wbrew pozorom obecność w mediach daje atut negocjacyjny oraz socjalny status eksperta. Ktoś kto bywa w TV = ekspert w danej dziedzinie. Nie ważne czy będziemy opowiadać wyciągnięte z nosa historie i tak ludzie uznają Cię za eksperta. Czym więcej tym lepiej. Ponadto jest to dość mocno stresująca sytuacja, która jest świetnym treningiem wystąpień publicznych.

Aby utrudnić sobie występ postanowiłem nawiązać w wypowiedzi do 3 osób, które wiedziałem, że mnie zobaczą, aby i One miały odrobinę moich endorfin, taka gra.

Czego nie widać

W tle jest spory chaos kontrolowany, wszyscy biegają, wystrój często jest na ślinę plastelinę, a zamiast książek są pudełka na półkach. Pogodynki klną na potęgę i gwiazdorzą bardziej niż pierwszoligowi celebryci.  To co mi się podobało ostatnio to studio oraz zorganizowanie TVP2, było najlepiej z moich wszystkich razów, pozdrawiam całą ekipę.

Podsumowując

Taki występ nie daje ani sławy, ani garnca złota, ani miliona nowych fanów na facebooku, daje fajny trening pewności siebie oraz wartościowy atrybut. Nic więcej się nie spodziewajcie.

[sc:formularz-dolny ]

Dlaczego nie warto umierać za Polskę?

Kuba Jankowski poruszył ważny i popularny ostatnio temat – Gdyby wybuchła wojna, co byś zrobił/zrobiła? I z moim smutkiem okazuje się, że większość z nas z chęcią, pójdzie walczyć na wojnę. To tak jakby próbować przepłynąć ocean w wannie, to nie może się udać. Z resztą zobaczcie ten materiał wideo i oceńcie sami.

Oszukała wszystkich, że była na wakacjach, a nie wyszła z domu

Wyobraź sobie, że otrzymujesz zadanie. Musisz przez 5 tygodni oszukiwać sowich bliskich, że podróżujesz po Azji, a w tym czasie nie możesz opuszczać swojego pokoju. Trudne? Okazuje się, że nie.

Zilla Van Den Born, 25 letnia studentka postanowiła na zaliczenie stworzyć iluzję podróżowania, jako demonstrację jak łatwo można nas zmanipulować przez Internet. Zilla pożegnała się z rodzicami i przyjaciółmi na lotnisku i zaczęła swoją grę. Miała przekonać ich wszystkich, że przez 5 tygodni podróżuje po Tajlandii, Kambodży i Laosie. Nikt jednak nie wiedział, że jej podróż zacznie się i zakończy na jej kanapie, przed osobistym komputerem wyposażonym w dostęp do sieci oraz photoshopa.

1

Aby uwiarygodnić całą historię nasza bohaterka, postanowiła specjalnie ucharakteryzować swój pokój, podczas rozmów na Skype, z rodziną. Wykorzystała kilka ogólnie dostępnych gadżetów, ponadto wysyłała wiadomości w godzinach nocnych, by bardziej uwiarygodnić swoją podróż, po miejscach z odmienną strefą czasową.

skype

Jej celem, jak sama mówi było – udowodnienie jak łatwo można manipulować wiadomościami w dzisiejszych czasach. Wystarczyło klika wiadomości, retusz zdjęć czy gadżety, którymi dekorowała pokój. To nie kosztowało wiele pracy.

Dokąd zmierza świat?

Myślę, że jest to niesamowicie ważny eksperyment, pokazujący z jaką łatwością media za pomocą kilku prostych sztuczek, mogą manipulować rzeczywistością. Ponadto pokazuje też ludzką słabość w przyjmowaniu na wiarę, wszystkiego co do nas dociera, wystarczy kilka grafik niskiej jakości, i wywiad z osobą, która była na miejscu zdarzenia, byśmy uznali danego newsa za prawdę.

Dzień blogera – kilka moich linków

Jak co roku, nadchodzi dzień blogera, czyli dzień, w którym dzielimy się linkami do miejsc, które czytamy. To fajny dzień, bo możemy poznać sporo ciekawych miejsc w sieci oraz poznać autora bloga poprzez jego zainteresowania. W moim przypadku poznacie miejsca, które inspirują wiele z moich postów oraz przemyśleń pojawiających się na blogu. Oto kilka z nich w kolejności moich odwiedzin.

Defence24.pl – co prawda to nie blog, ale portal militarny, na którym znajdziemy najświeższe informacje na temat uzbrojenia, przetargów zbrojeniowych. Fajny bo pokazuje tendencje zbrojeń, różnych części świata i potencjalnych zarzewi konfliktów. Bo zbroi się ten kto a) boi się kogoś, b) chce zdobyć nad kimś przewagę. Jestem od niego totalnie uzależniony.

humintell.com/news/davids-blog/ – to najaktywniejszy w sieci blog o tematyce mowy ciała oraz komunikacji niewerbalnej, mój towarzysz w deszczowe wieczory, kiedy totalnie nie mam inspiracji na nowe posty. Blog prowadzony w języku angielskim.

paulekman.com/blog/ – to dość nowy twór, gdyż PEG przeszło niedawnymi czasy lifting i strategiczną przemianę kierunku, w którym ma podążać, stąd mniejsza aktywność jeżeli chodzi o nowe treści w porównaniu z humintellem.

psychologytoday.com/blog/spycatcher – ciekawa formuła autorstwa Joe Nawarro w najpopularniejszym pop-psychologicznym portalu. Interesujące przemyślenia, mniej badań, a więcej spostrzeżeń.

blog.krolartur.com – blog jednego z bardziej krytycznych, a co za tym idzie szanujących prawdę psychologów, świetny facet, a wiele z jego tekstów okazało się wkładaniem kija w mrowisko.

zombiesamurai.pl – ciekawe teksty, ale to co najważniejsze to fajny autor Paweł Opydo, który jest totalnym fanem piękna, i ma najładniejszy blog, który nieustannie się zmienia. Zdjęcia i sposób prezentacji, bije na głowę 90% blogerów w naszym kraju.

facetemjestem.pl – Portal Tomka Saweczko, świetnego faceta, różne teksty o męskim lifestyle-u. Zdarza mi się wchodzić. Znajdują się tam teksty proste, jak i skłaniające do refleksji przemyślenia.

[sc:formularz-dolny ]

 

 

Poroshenko vs Putin – analiza powitania przywódców

Rozmowy na szczycie w sprawie Ukrainny są tak produktywne, jak gra giełdowa w oparciu o wskazówki wróżbity Macieja. Spotkanie prezydentów nie przyniosło żadnych rozwiązań. Krew dalej rozlewa się ulicami i zdaje się, że nie nikt nie ma pomysłu jak rozwiązać ten węzeł gordyjski.

Analiza behawioralna

To, na co jednak ja zwracam uwagę, to zachowanie obu prezydentów, podczas powitania. Jest tam kilka niuansów, na które warto zwrócić uwagę. Spotkanie odbywa się w Mińsku, w którym gospodarzem jest nasz dobry znajomy zza miedzy Aleksander Łukaszenko, Białoruski dyktator. I jak widać na samym początku, to on jest inicjatorem interakcji w grupie zbliżających się ku sobie z ostrożnością przywódców. Jak widać po lewej stronie stoją Pani Catherine Ashton, prezydent Rosji Władimir Putin oraz obecny prezydent Kazachstanu. Po środku jako gospodarz stoi Aleksander Łukaszenko, a z przeciwnego bieguna nadciąga Petro Poroszenko.

uścisk dłoni

Zwróćcie uwagę na minę oraz mowę ciała Pani przedstawiciel spraw zagranicznych UE. Przechylona głowa, autentyczny uśmiech oraz złożone dłonie. Autentyczna emocja radości. W odpowiedzi na nią, na twarzy ukraińskiej głowy państwa widzimy radość oraz nawiązany kontakt wzrokowy. Na deser obie dłonie Pani przedstawiciel obejmują jego ręce. Co jednej strony może być symbolem próby dominacji, ale z drugiej ciepłym gestem pojednawczym. I skłaniał bym się ku tej drugiej motywacji.

zmiana

Tu zaczyna się drastyczna zmiana zachowania Poroszenki. Z miękkiej, otwartej postawy na twardą i dość spiętą. Na początek polecam zwrócić uwagę, na ekspresje mimiczną, z ekspresji radości zmienia się na betonową ekspresję powagi, z lekką domieszką agresji. Zminimalizowany uśmiech, napięcie mięśni, nabranie powietrza w płuca, w czego efekcie widzimy zimne niczym Antarktyda powitanie. To oddaje stosunek obu prezydentów do siebie.

powrot

Następnie dość szybko i oficjalnie wita się z przedstawicielem Kazachstanu i przechodzi do Łukaszenki, którego obdarza, znów szerokim uśmiechem, i przyklepuje jego dłoń w serdecznym ojcowskim (dominującym) geście obiema dłońmi. Łukaszenka gestem wskazuje drogę i widać, że prowadzi interakcję. Po kilku krokach przypomina sobie o tym, że zostawił Władimira i też zaprasza go gestem dłoni. To na co dodatkowo chciałbym zwrócić uwagę to zagubienie prezydenta Rosji, po uścisku dłoni swojego oponenta. Można zobaczyć tam autadaptacyjne ruchy palców (mające uspokoić), rozbiegany wzrok i oczekiwanie na dalszy rozwój sytuacji. Czyżby prezydent Rosji nie planował tego spotkania?

Podsumowując – Panowie (Rosja vs Ukraina) darzą się co najwyżej, kurtuazyjnym szacunkiem, gdzie pod powierzchną politycznych masek kryje się gniew, zagubienie oraz brak zainteresowania drugą stroną.

[sc:formularz-dolny ]

Nie róbmy z Polaków zawistnych głąbów – historia paragonu i pomalowanego samochodu

Pan Tomasz Informatyk z Wrocławia, dokonał czegoś dobrego. Zabrał bezdomnego na zakupy, za które zapłacił, a następnie opublikował całą historię na facebooku. Wszystko pięknie, ładnie, aż się serducho cieszy. Brawo. Jednak kilka dni później otrzymujemy od naszego informatyka wpis na facebooku, że jego samochód został oblany farbą, co naraziło go na duże straty.

Oczywiście media podchwyciły temat, komentatorzy też, że to zrobiono z zawiści za dobry uczynek. Jednak coś tu się nie dodaje. Czy ktoś zostawił jakąś kartkę? Nie. Czy ktoś zrugał Pana Tomasza? Też nie. Sam zresztą napisał: „Do wandala: Jeśli chcesz mi przekazać jakąś wiadomość, to napisz list następnym razem lub spróbuj podejść i porozmawiać albo zwyczajnie dać mi w ryj. Bądź mężczyzną, choć jeden raz w życiu” Co świadczy o fakcie, że wandala nikt nie zna i nikt go nie widział.

A już oberwało się nam stereotypem po twarzy, że to z zawiści. Ponadto Pan Tomasz jest tak przeciętny, że podobny do wielu osób, jestem pewien, że tak jak ja, całe społeczeństwo, które go nie zna, nie rozpoznało by go na ulicy. Co więcej, ktoś musiał powiązać auto z osobą, by je zniszczyć, więc mamy dwie możliwości:

  1. To był ktoś z otoczenia
  2. To był ktoś kto poznał samochód po: tablicy, wyposażeniu czy znakach szczególnych

I teraz pytanie do wszystkich Was, co jest bardziej prawdopodobne?

  • A. Ktoś z sąsiadów z zawiści oblał auto, bo zły sąsiad został sławny
  • B. Pan Tomasz nie ustąpił pierwszeństwa krewkiemu kierowcy i za to zniszczono mu auto
  • C. Auto zaparkowano tak mocno na chodniku, że nie dało się przejść i kogoś to ruszyło

Uwaga, wszystkie odpowiedzi są dokładnie tak samo prawdopodobne. Nie ma dowodów, nie ma świadków, są tylko domniemania, a skazany już został pobity – czyli my wszyscy. Zamiast spokojnie się zastanowić, po najprostszej linii oporu odnieśliśmy się do stereotypów i uwolniliśmy nasze demony. Nie było procesu, a już wszyscy w tym „specjaliści” znają winnego, co za dramat.

Dziękuje, idę wyrzucić telewizor za okno już mi się nie przyda.

Fot. Facebook.com/TomaszMotylinski

Nienawidzę dzieci

Wakacje dla jednych to upragniony urlop w Dębkach, a dla innych praca w ukropie i z otwartym oknem. Tak się składa, że dużą część dnia spędzam, w wynajętym mieszkaniu gdzieś w centrum miasta. Pracując dla siebie ma to swoje plusy, ale też i minusy.

Największym minusem okazały się wariujące, i krzyczące z siłą bombowca nurkującego Sztukas – DZIECI. Ganiają tak od godziny 13 do 20. Istny dramat. Masz wtedy do wyboru zamknąć okno i ugotować się niczym Indyk na święto dziękczynienia lub niczym więzień Guantanamo z otwartym oknem być torturowanym przeróżnymi dźwiękami przez 10 godzin.

Dzieci biegały po ulicy, czyli tam gdzie nie powinny biegać i pewnego dnia ktoś w jednym z wąskich przejść, gdzie bawiły się w berka, rozwiesił żyłkę niewidzialną dla oka i krzyki ustały….. na dobre. I teraz szokujące pytanie czy jest ktoś kto powie – dzieci nie powinny tak hałasować i dobrze, że ktoś zawiesił tam linkę?  Musiał by być niesamowitym niedorobem.

Ale dlaczego o tym piszę?

Bo gdy okazuje się, że ktoś w lesie rozwiesi linkę, by zranić motocyklistów czy rowerzystów, to zaraz znajdzie się 20% krzykaczy, którzy powiedzą, że to dobrze. Za szybo jeżdżą, że nie mają prawa i powinno się ich eksterminować w obozach zagłady:

1 2

Ale gdy opowiesz im historię o dzieciach to już inna sprawa. Ale sprawa jest dokładnie taka sama, tylko standardy są podwójne.

Ludzie, nikt kto za coś, co nam się nie podoba bo A, B, C, nie może używać przemocy zamiast dialogu.

P.S. Wybaczcie ostry tytuł, tak naprawdę dzieci są najważniejsze.

Photo credit: demandaj / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-NC-ND 2.0)

Uderzenie w twarz może przysporzyć sympatyków – political game

Czy uderzenie kogoś w twarz może być narzędziem politycznym, który pozwoli nam pozyskać sympatyków? Okazuje się, że tak. Ale za nim – dlaczego, to krótko o sytuacji. Janusz Korwin-Mikke uderzył w twarz europosła Michała Boniego. Pan Janusz obiecał, że za publiczne nazwanie idiotą i oszołomem (w 1991 roku) da Panu Michałowi „w gębę”. Długo czekał i w końcu trafił 11 lipca 2014.

Dlaczego spoliczkowanie przeciwnika politycznego przysparza sympatyków?

Ważne jest wiedzieć, jaki cel politycy starają się osiągnąć poprzez sowią publiczną działalność. Celem samym w sobie jest zdobycie władzy. By to było możliwe muszę uwieść swój elektorat. Narzędziem i celem pośrednim jest sprawienie, by odbiorcy identyfikowali się z kandydatem. By podzielali jego punkt widzenia oraz rozumieli jego wybory.

W polityce cel uświęca środki, i nie mnie oceniać, czy owe zachowanie Pana Janusza było podyktowane, zrywem męskiej dumy czy może rozsądnie przemyślanym planem i pokazaniem, że pochodzę od ludu nie od elit.

Co tak właściwie oznaczał ten policzek? Jak mógł zjednać wyborców?

Bunt wyborców wobec władzy – stanowisko większości społeczeństwa demonstruje stosunek osób, które totalnie ignorują wybory. Odsetek oscyluje w okolicach 50% obywateli. To obywatele, którzy w dużej mierze wystawili czerwoną kartkę establishmentowi politycznemu. Są oni w kontrze wobec władz i nie widzą alternatywy, gdyż nie utożsamiają się z klasą. Policzek, który wymierzył Pan Janusz jest swojego rodzaju gestem, który wielu z 50% niezadowolonych chętnie by wykonało wobec władzy. Jest to dla nich sygnał, że JKM jest po ich stronie, i myśli w ten sam, impulsywny sposób.

Dotrzymywanie słowa – JKM czekał 23 lata, by tego dokonać, w ustach wielu jego wyznawców (tfu wyborców), jest to dowód na słowność, nieustępliwość w dążeniu do wyznaczonych celów. W przeciwieństwie do obecnej klasy, która jest w stanie zmienić swoje poglądy o 180 stopni zaraz po tym jak zdobędzie władzę.

Posiadanie słabości – JKM zademonstrował również, że jest zwykłym człowiekiem z nizin. Posiada te same emocje, te same słabości. Tym samym jest bliżej na poziomie emocjonalnym potencjalnych wyborców. Swój chłop.

Prawdziwy mężczyzna – model prawdziwego mężczyzny, zawiera w sobie siłę. Siłę można okazywać w różny sposób, najbardziej prymitywnym jest atak fizyczny. Mimo wszystko jest to atrybut męskości, dla wielu ludzi w naszym kraju. Dlatego spoliczkowanie może zostać odebrane, jako męskie działanie, stanowczego, pewnego siebie mężczyzny, który od czasu do czasu może dać w mordę, jak się należy.

P.S. Zaznaczam, że uważam taki sposób rozwiązywania konfliktów za naganny, tani oraz nieprzystający do osoby, która aspiruje o najwyższe stanowiska w kraju. Jednocześnie powyższa analiza, jest próbą pochylenia się nad jego korzyściami politycznymi, które mogą wynikać z napaści fizycznej.

[sc:formularz-dolny ]

Photo credit: TheRogue / Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-NC-SA 2.0)

Artykuły typu „co robią bogaci ludzie” to bzdura

Po raz kolejny przed moje oczy trafiły złote myśli z kategorii „co robią bogaci ludzie …”/”co myślą bogaci ludzie”. Tym razem chodziło oto, co robią bogaci ludzie przed snem. Nie wytrzymałem tym razem i postanowiłem przelać na bloga moje odczucia.

Kilku dziennikarzy tu akurat lepiej opłacanych przeszukuje biografię bogatych osób w poszukiwaniu wzorców zachowań. Ci biedniejsi kopiują stare artykuły. I wszyscy szukają swojego rodzaju klucza, co zakłada, że trzeba to coś robić, jeżeli chce się być bogatym.

Ludzie to kochają, bo kto nie chce zostać milionerem? I wierzy gdzieś głęboko w środku, że te rady im w tym pomogą. Jednak taka próba jest skazana na porażkę, z kilku powodów.

Po pierwsze, to nie badanie tylko wyciągnięcie kilku zmiennych i uznaniu ich za wzorzec.

Po drugie to czy będziesz: myślał, kupował akcje, spał, jadł, planował, nie odbierał maili, odbierał maile, wizualizował sobie tony gotówki, pierdział, czy skakał, masz takie samo prawdopodobieństwo zostać bogatym, bo nikt nie dowiódł korelacji pomiędzy zachowaniami np. przed snem a bogactwem. Korelacja, a współwystępowanie to dwie różne rzeczy.

Po trzecie, w samym naszym kraju mamy ponad 100.000 Milionerów, a artykuły opierają się na tych najbardziej znanych na świecie, którzy napisali, lub napisano im biografie (czasami po śmierci!). Jak myślisz jak dużą próbę badawczą trzeba by wykorzystać w tego typu badaniach, by otrzymać jakiekolwiek wiarygodne wioski?

Po czwarte, jak ustalić skalę? Skoro mówimy np. o wizualizacjach, czy o medytacji to jak uznać, że ktoś wizualizuje dostatecznie mocno?

Na zakończenie

Cała moda na pisanie tekstów „zgól brodę, bo bogaci mają zgoloną” to żerowanie, na ludzkim pragnieniu bycia bogatym, typu daj im łopatę, niestety nie ma prostej reguły, mimo, że nasz mózg za każdym razem próbuje odnaleźć wzorce, bo tak jest zbudowany.

Jeżeli mam być szczery, to czuje głęboko w środku, że jedyną wspólną cechą milionerów jest to, że są ludźmi. Jedni wykorzystali koneksje inni okazję, a jeszcze inni ciężko zapracowali na swój majątek. Każda z tych 3 kategorii ludzi, tu zupełnie inna bajka i nie ma jak ich porównywać.

[sc:formularz-dolny ]

Photo credit: zsoolt  / Creative Commons Attribution-NonCommercial 2.0 Generic (CC BY-NC 2.0)