Historyczne metody wykrywania kłamstwa

Dziś zapraszam Was do mojego blogowego Deloreana, który zabierze nas w przeszłość, w mroczne czasy, w których podobno istniały czarownice, diabeł panoszył się po ulicach, a demony grały w kości. Pokaże Wam kilka historycznych metod stosowanych wobec potencjalnych kłamców. Takie średniowieczne poligrafy i wykrywacze kłamstw.

Zacznijmy od ust prawdy. To narzędzie jest wyrzeźbione z marmuru na podobiznę oblicza człowieka z lekko rozchylonymi ustami. Obecnie znajduje się w kościele Najświętszej Maryi Panny w Rzymie. Aby zrozumieć jak działało to narzędzie, musisz wyobrazić sobie szesnastowieczny kościół, wypełniony rozgniewaną gawiedzią, szukającej skandalu, coś ala dzisiejsze miejsca na komentarze wp.pl.

usta prawdy

Zapach kadzidła i mirry, który ramie w ramie ze światłem migoczących świec wypełnia kościół. Istne średniowiecze. Przed tobą stoi biskup, kat oraz kilka osób, które oskarżają Cię o kłamstwo, za to przewinienie grozi śmierć na łożu tortur. Biskup zwraca się do Ciebie niskim tonem odbijającym się echem od ścian kościoła – Drogi Adamie, za moment wobec wszystkich świętych, boga oraz tu zgromadzonych włożysz rękę do tej świętej maski, i odpowiesz na nasze pytania, jeżeli na jakieś skłamiesz, maska zamknie usta i zmiażdży Twoją dłoń. A ciebie czeka śmierć na łożu tortur. Jeżeli jednak przyznasz się teraz, czeka Cię kara chłosty oraz wygnanie. Czy chcesz przyznać się do winy? – wbrew pozorom, tak ustawiona sytuacja mogła być skuteczna, wobec zabobonnych umysłów średniowiecznego społeczeństwa, jeżeli strach przed maską będzie na tyle silny, śmiałek powinien sam przyznać się do winy. I mamy sprawę rozwiązaną. Bez znaczenia, czy przypadkiem właśnie niewinna osoba przyznała się do zarzucanego mu czynu ze strachu przed maską. Sprawa zamknięta.

Za to w Brytyjskich średniowiecznych sądach stosowano metodę ognia. Podstawą tego systemu było wierzenie, że osoba niewinna zostanie uratowana przez boga. Próba ognia miała różne formy, jedną z nich było noszenie na ramionach rozpalonego do czerwoności pręta, na odległość dziewięciu kroków. Inną formą tego testu był spacer po dziewięciu rozpalonych do czerwoności lemieszach (robocza dolna część korpusu pługa). Osoba niewinna chroniona mocą boga miała nietknięta przejść test, jeżeli osoba została spalona uznawana była, za kłamcę.

Do próby ognia można również zaliczyć, próbę miecza. Ten test polegał na włożeniu rozżarzonego do czerwoności miecza do ust podejrzanego, jeżeli miecz przykleił się do języka, oznaczało to, że osoba kłamie, jeżeli jednak miecz nie przyklejał się, oznaczało, że mówił prawdę. Jest to ciekawy test, gdyż dziś wiemy, że osoby które dopuszczają się kłamstwa, wzbudzają szereg reakcji behawioralnych w swoim ciele, między innymi pojawia się suchość w ustach, która mogła powodować przyklejenia się owego miecza. Jednakże, taką suchość mógł powodować również strach, co może być dość powszechne w przypadku perspektywy rozżarzonego do czerwoności miecza. Tym samym możemy uznać ten test jak i resztę za odrobinę za mało skuteczny.

Kolejnym i najzabawniejszym jednocześnie bardzo przerażającym testem, jest test wody. Popularnie stosowany wobec czarownic, w tej części Europy, jednak na zachodzie był stosowany wobec kłamców. Test wyglądał następująco, podejrzanego pętano oraz umieszczano w worku, następnie  wrzucano worek z podejrzanym do wody. Jeżeli worek zatonął, topiąc śmiałka, uznawano, że mówił prawdę, jeżeli jednak unosił się na wodzie orzekano, że kłamał i wieszano go na najbliższym drzewie. Iście genialna technika, tak czy tak podejrzany ginie. Nie ma to jak średniowieczna sprawiedliwość.

300px-Phrenology1Dziewiętnasty wiek również przyniósł ciekawe rozważania na temat wykrywania kłamstwa. Nowo powstała pseudonauka zwana Frenologią, twierdziła, że na podstawie bąbli (cech budowy anatomicznych czaszki), jesteśmy w stanie przewidzieć, czy ktoś jest skłonny do kłamstwa. Frenologiczne dowody przestępstwa były formułowane wobec wiktoriańskich spraw przestępczych mając na nie wpływ. Oczywiście teoria była totalnie chybiona została zakazana kilkadziesiąt lat po jej wynalezieniu. Dopiero dojście do władzy Adolfa Hitlera doprowadziło do odrodzenia konceptów frenologicznych, które zostały wymazane wraz z żądzami hitlerowskich Niemiec.

Wiek dwudziesty przyniósł, swojego rodzaju rewolucję, postanowiono stworzyć chemiczne serum prawdy. Doprowadziło to do wielu testów substancji psychoaktywnych na ludziach. Jednak w 1963 Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał wszelkie próby tego typu badań, tortur jako niekonstytucyjne i zostały zakazane.

[sc:formularz-dolny ]

Share this post

Piotr Marszałkowski

Z mową ciała i wykrywaniem kłamstwa jest jak z seksem, wszyscy myślą, że się na tym świetnie znają.

1 comment

Add yours
  1. 0zki 6 października, 2013 at 16:57 Odpowiedz

    „Aby zrozumieć jak działało to narzędzie, musisz wyobrazić sobie szesnastowieczny kościół, wypełniony rozgniewaną gawiedzią, szukającej skandalu, coś ala dzisiejsze miejsca na komentarze wp.pl.”

    to porównanie do wp, genialne! 😀

Post a new comment