Nienawidzę dzieci

Wakacje dla jednych to upragniony urlop w Dębkach, a dla innych praca w ukropie i z otwartym oknem. Tak się składa, że dużą część dnia spędzam, w wynajętym mieszkaniu gdzieś w centrum miasta. Pracując dla siebie ma to swoje plusy, ale też i minusy.

Największym minusem okazały się wariujące, i krzyczące z siłą bombowca nurkującego Sztukas – DZIECI. Ganiają tak od godziny 13 do 20. Istny dramat. Masz wtedy do wyboru zamknąć okno i ugotować się niczym Indyk na święto dziękczynienia lub niczym więzień Guantanamo z otwartym oknem być torturowanym przeróżnymi dźwiękami przez 10 godzin.

Dzieci biegały po ulicy, czyli tam gdzie nie powinny biegać i pewnego dnia ktoś w jednym z wąskich przejść, gdzie bawiły się w berka, rozwiesił żyłkę niewidzialną dla oka i krzyki ustały….. na dobre. I teraz szokujące pytanie czy jest ktoś kto powie – dzieci nie powinny tak hałasować i dobrze, że ktoś zawiesił tam linkę?  Musiał by być niesamowitym niedorobem.

Ale dlaczego o tym piszę?

Bo gdy okazuje się, że ktoś w lesie rozwiesi linkę, by zranić motocyklistów czy rowerzystów, to zaraz znajdzie się 20% krzykaczy, którzy powiedzą, że to dobrze. Za szybo jeżdżą, że nie mają prawa i powinno się ich eksterminować w obozach zagłady:

1 2

Ale gdy opowiesz im historię o dzieciach to już inna sprawa. Ale sprawa jest dokładnie taka sama, tylko standardy są podwójne.

Ludzie, nikt kto za coś, co nam się nie podoba bo A, B, C, nie może używać przemocy zamiast dialogu.

P.S. Wybaczcie ostry tytuł, tak naprawdę dzieci są najważniejsze.

Photo credit: demandaj / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-NC-ND 2.0)

Share this post

Piotr Marszałkowski

Z mową ciała i wykrywaniem kłamstwa jest jak z seksem, wszyscy myślą, że się na tym świetnie znają.

No comments

Add yours