Posprzątaj po sobie, bo wezmą Cię za terrorystę

Wyobraź sobie Pana Marka, ma małą firmę hydrauliczną, poza nim pracuje tam dwóch chłopaków. Nasz bohater ma dwójkę dzieci, żonę, która czeka na niego z obiadem i wąs niczym symbol solidarności. Przed świętami zawsze mają najwięcej roboty, rezonujące radiem kolanka od sedesów poganiają eksplodujące rury wodą po karpiach z Lidla. Pan Marek postanowił w tym roku sprzedać starego pickupa, zajeździł go sromotnie, z marketingu zdążył tylko przezornie cofnąć licznik o 100.000 kilometrów nic poza tym, zero mycia, zdzierania naklejek z numerem teflonu firmy ani sprzątania bufetu po ostatniej wizycie w pobliskim McDonaldsie.

Wrzucił auto na portal z ogłoszeniami, nic się nie działo, aż 2 tygodnie później odbiera telefon, że ktoś jest zainteresowany i chce go zobaczyć. Pan Marek akurat dziś przeczyszcza sedes jakiemuś ważniakowi z wiejskiej, dlatego postanawia, że jak skończy ze sraczem to pojedzie i pokaże auto. Klient patrzy na auto, nawet nie wsiada i mówi – kupuje. Nie negocjuje ceny, nie mierzy lakieru pęsetą, ani nie kopie w tylne koło. Szok. No ale jak to mówią – klient nasz pan.  Podpisane papiery, pieniążki do rączki, które Pan Marek skrzętnie ukryje przed fiskusem. A + B to C a C to sukces, dziś Pan Marek zje schabowego ze skwarkami.

3 miesiące później nasz Janusz biznesu odbiera telefon, nie chodzi o zapchany kibel. Ktoś wybuchł i zwyzywał go od terrorystów. Telefonów było co raz więcej i Marek nie wiedział co z tym zrobić, aż ktoś wysłał mu zdjęcie jego pickupa. Ale to nie był pickup na rodzinnej wycieczce, to nie była też fotografia z destruction derby. Ale fotografia przedstawiała Forda Pana Marka wyposażonego w przeciwlotnicze działo średniego kalibru, potrafiące roznieść każdego sracza w promieniu 3.000 metrów. A na fordzie dżihadysta z ISIS – grupa Ansar al-Deen Front, postrach bliskiego wschodu, pruje ołowiem przed siebie.

terrorist-2

Schabowy w slowmotion spada na talerz i rozbryzguje ziemniaczki we wszystkich kierunkach…… – mogłem jednak odlepić napisy – pomyślał, patrząc na nazwę swojej firmy na boku maszyny śmierci, która jeszcze niedawno służyła mu do przewożenia zniszczonych kibli.

Kto by pomyślał, że zwykły pickup z Teksasu w ciągu roku wyląduje na drugim końcu świata, w ręce terrorystów walczących o kalifat Islamski, z zamontowanym na pace działem do zestrzeliwania samolotów!?

To ja pójdę posprzątać skarpety z podłogi, może nawet zmyje talerz, kto wie do czego Ci szaleni islamiści mogą go wykorzystać….

W poniedziałek na koncie Ansar al-Deen Front, brygady islamskich ekstremistów, pojawiła się fotografia Forda F-250 z bliskiego wschodu. Nie było by w tym, nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że owa maszyna śmierci posiada na boku duże logo oraz numer telefonu do zakładu hydraulicznego w Teksasie. Firma otrzymuje dziesiątki telefonów, od ludzi, którzy sądzą, że firma dostarcza broń dżihadystom….. a wystarczyło odlepić naklejki.

 

Share this post

Piotr Marszałkowski

Z mową ciała i wykrywaniem kłamstwa jest jak z seksem, wszyscy myślą, że się na tym świetnie znają.

No comments

Add yours