Nie róbmy z Polaków zawistnych głąbów – historia paragonu i pomalowanego samochodu

Pan Tomasz Informatyk z Wrocławia, dokonał czegoś dobrego. Zabrał bezdomnego na zakupy, za które zapłacił, a następnie opublikował całą historię na facebooku. Wszystko pięknie, ładnie, aż się serducho cieszy. Brawo. Jednak kilka dni później otrzymujemy od naszego informatyka wpis na facebooku, że jego samochód został oblany farbą, co naraziło go na duże straty.

Oczywiście media podchwyciły temat, komentatorzy też, że to zrobiono z zawiści za dobry uczynek. Jednak coś tu się nie dodaje. Czy ktoś zostawił jakąś kartkę? Nie. Czy ktoś zrugał Pana Tomasza? Też nie. Sam zresztą napisał: „Do wandala: Jeśli chcesz mi przekazać jakąś wiadomość, to napisz list następnym razem lub spróbuj podejść i porozmawiać albo zwyczajnie dać mi w ryj. Bądź mężczyzną, choć jeden raz w życiu” Co świadczy o fakcie, że wandala nikt nie zna i nikt go nie widział.

A już oberwało się nam stereotypem po twarzy, że to z zawiści. Ponadto Pan Tomasz jest tak przeciętny, że podobny do wielu osób, jestem pewien, że tak jak ja, całe społeczeństwo, które go nie zna, nie rozpoznało by go na ulicy. Co więcej, ktoś musiał powiązać auto z osobą, by je zniszczyć, więc mamy dwie możliwości:

  1. To był ktoś z otoczenia
  2. To był ktoś kto poznał samochód po: tablicy, wyposażeniu czy znakach szczególnych

I teraz pytanie do wszystkich Was, co jest bardziej prawdopodobne?

  • A. Ktoś z sąsiadów z zawiści oblał auto, bo zły sąsiad został sławny
  • B. Pan Tomasz nie ustąpił pierwszeństwa krewkiemu kierowcy i za to zniszczono mu auto
  • C. Auto zaparkowano tak mocno na chodniku, że nie dało się przejść i kogoś to ruszyło

Uwaga, wszystkie odpowiedzi są dokładnie tak samo prawdopodobne. Nie ma dowodów, nie ma świadków, są tylko domniemania, a skazany już został pobity – czyli my wszyscy. Zamiast spokojnie się zastanowić, po najprostszej linii oporu odnieśliśmy się do stereotypów i uwolniliśmy nasze demony. Nie było procesu, a już wszyscy w tym „specjaliści” znają winnego, co za dramat.

Dziękuje, idę wyrzucić telewizor za okno już mi się nie przyda.

Fot. Facebook.com/TomaszMotylinski

Share this post

Piotr Marszałkowski

Z mową ciała i wykrywaniem kłamstwa jest jak z seksem, wszyscy myślą, że się na tym świetnie znają.

No comments

Add yours