Uśmiech Mony Lisy – co tu nie gra?

Przez wieki ludzkość pochylała się nad tajemniczym uśmiechem Mony Lisy. Zastanawiano się jaka emocja maluje się na jej twarzy oraz kim właściwie jest uwieczniona na najcenniejszym płótnie świata kobieta. Tymczasem całkiem niedawno, naukowcy z Holandii postanowili wykorzystać system komputerowy, stworzony z myślą o rozpoznawaniu ekspresji mimicznych, w oparciu o listę mikro gestów FACS.

Działanie systemu rozpoznawania wskazówek mimicznych polega na zmapowaniu twarzy, w oparciu o charakterystyczne części fizyczne. Dzięki temu jest w stanie scharakteryzować nasycenie emocjonalne danej twarzy. Po uruchomieniu systemu okazało się, że na twarzy Giocondy znajdują się wskazówki takich emocji jak: radość (w zdecydowanej większości), obrzydzenie, strach oraz gniew nie znajdując jednocześnie śladów dla zaskoczenia, pogardy oraz smutku. Program wykazał występowanie radości w 83% a jedynie w 17% pozostałych emocji.

Co nie gra z Mona Lizą?

mona-lisaDlaczego mamy taki dysonans patrząc na ten obraz? Ponieważ taka ekspresja mimiczna nie istnieje. Mimo najlepszych starań, autor nie jest w stanie odzwierciedlić każdego skrawka naszej skóry, a obraz jest w pewnym stopniu uproszczoną kopią tego co widzi autor. Jeżeli dodatkowo dodamy inwencje twórczą, objawiającą się w szesnastowiecznym retuszu, gdzie zamiast photoshopa wykorzystuje się nasiona gorczycy oraz terpentynę dodaną do farb olejnych. Mamy do czynienia z obrazkiem bardziej przypominającym rzeczywistość lub mniej. W tym przypadku mamy uśmiech, który nie do końca wydaje się autentyczny, dlatego że uśmiech jest ograniczony. Nie widzimy tu unoszenia się policzków, oraz rozszerzania się w poziomie ust. Za to widzimy swojego rodzaju aktywację mięśni okalających oczy, za pomocą światłocienia. Tym samym mamy nie pełną ekspresje mimiczną, która wygląda jakby, była gdzieś w połowie drogi pomiędzy dwiema pełnymi ekspresjami mimicznymi.

Empatyczny robot Kismet

KismeOprogramowanie oraz systemy komputerowe służące rozpoznawaniu emocji, są pierwszym krokiem na drodze w pełni rozwiniętej komunikacji, pomiędzy maszyną, a człowiekiem. Nie jest to zwykła komunikacja zero jedynkowa, ale komunikacja opierająca się na emocjach, metaforach oraz ironii, co nadaje życie językowi. Najpopularniejszy robot humanoidalny w sensie języka oraz komunikacji nazywa się Kismet, skonstruowany w MIT. Kismet rozpoznaje ton głosu, wskazówki wizualne oraz mowę ciała na poziomie postury oraz ekspresji mimicznych. Robot nie był w stanie odczuwać emocji, a jedynie domyślać się, że właśnie się pojawiły, naukowcy sądzą, że w niedalekiej przyszłości uda się stworzyć robota, który będzie potrafił odczuwać oraz samodzielnie się uczyć.

[sc:formularz-dolny ]

Tags case study

Share this post

Piotr Marszałkowski

Z mową ciała i wykrywaniem kłamstwa jest jak z seksem, wszyscy myślą, że się na tym świetnie znają.

No comments

Add yours